12 lekcji logiki dla Osiołkowców – śmiać się czy płakać? :P
Dziś przeglądając jeden z komentarzy do opublikowanych Osiołków natrafiłem na odnośnik do jednej ze stron, która krytykuje działanie serwisu Osiolki.net oraz pokazuje wyższość Explorera na Firefoksem i Operą. Dodatkowo autor daje 12 lekcji i pokazuje jak ludzki mózg może być ograniczony
. Zapraszam na stronę http://www.pikier.com/lekcje.htm, która zawiera mądrości szalonego webmastera, autora osiołków (http://osiolki.net/osiolek/pikier, http://osiolki.net/osiolek/czytaj), który zamiast przeczytania choćby najgłupszego kursu HTML-a, postanowił wysnuć swoje własne przemyślenia na ten temat tworzenia stron WWW. Jedziemy!
Wszystkie wysnute przemyślenia naszego bohatera zostały zebrane i pisane przez długi okres czasu. Na zdrowy rozum są przemyślane i bohater ten powinien być w pełni świadomy tego co pisze i wiedzieć jak bardzo się tym textem ośmieszył.

Chciałem wyjaśnić, że wolałem porobić zrzuty oryginalnej treści, bo zaawansowany wygląd tej witryny mnie przerósł, a chciałbym, jej przekaz pokazać w bardzo obiektywny sposób. Lol!



Ostatnią lekcję uciąłem. Ale za to postanowiłem zajrzeć w jej źródło. Zostałem oczarowany stopniem skomplikowania kodu, dla tak zaawansowanej szaty graficznej. Oto i zrzut:
Mógłbym się odnieść do wszystkich bardzo złożonych uwag tego Pana, ale nie ma sensu. Po prostu komedia jak ludzie mogą być ograniczeni i niedoinformowani. Paradoksem jest też to, że pomimo poprawek wyłożonych na tacy – Pan ten ma takie zaufanie do własnej wiedzy, że woli się skompromitować, niż poświęcić kilka chwil na wprowadzenie poprawki. Upsss… zapomniałem, że on pisze w MS Word – przecież ten edytor wymiata. Na koniec powiem tylko: Buahahahahahhahaha…
Panie Łukaszu proszę następnym razem chwilę zastanowić się, zanim Pan da kolejną lekcję!
Ten pan się po prostu kompromituje. Niewielu webmasterów jest tak ograniczonych i, żeby nikogo nie obrazić, po prostu głupich. Pan Łukasz jawnie dyskryminuje prawie 28% użytkowników polskiego internetu. Niestety, w swoim zaślepieniu nie umie on nawet dostrzec tego, że z jego strony nie mogą skorzystać osoby niepełnosprawne. Jego odpowiedź zapewne byłaby jedna: jesteś niepełnosprawny? – nie możesz grać w brydża, więc nie zainteresuje cię moja strona.
Dawno nie widziałem takiej arogancji, pychy i samouwielbienia własnych (marnych) umiejętności. Nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek widziałem kogoś, kto w tak bezczelny sposób mówi ludziom jak bardzo ma ich gdzieś. To już nie jest brak umiejętności czy chęci – to jest świadome i jawne wyrachowanie, mówienie wprost “jestem wielkim autorytetem, więc mi wolno”. Przykro mi to stwierdzić, ale z takim zachowaniem to jest on po prostu nikim
O rany, jak można pisać takie kretyństwa? I jeszcze ma odwagę podpisywać się pod tym nazwiskiem
A to mnie rozwala
[[Otóż jestem całkowicie kompetentny w dziedzinie: Pisanie w Wordzie stron do czytania Explorerem pod Windows (w zakresie takim jakiego wymagają moje texty). Strony moje może czytać ca 80% internautów znających język polski, co mi całkowicie wystarcza.]]
Otóż za 2 lata gdy MS wyda IE8, jego pseudo strony nie będą dostępne dla 80% internautów w Polsce
[[Najciekawszą wiadomością jest planowanie przez Microsoft zawarcia swoistej "umowy" z twórcami witryn internetowych, która zobowiązywałaby ich do ścisłego trzymania się przyjętych standardów. Według Wilsona aktualnie tylko połowa z dwustu największych witryn internetowych na świecie jest zgodna ze standardami.]]
źródło: http://dobreprogramy.pl/index.php?dz=15&n=6493
Btw. mam wrażenie, że ten facet nie wie co oznacza słowo “standard”.
Czytałem, czytałem ─ miałem ochotę na każdy zarzut odpowiedzieć. W końcu odpowiedź się nasuwała momentalnie i intuicyjnie. Niestety (na szczęście) dochodząc do końcu straciłem chęć, bo i tak by to nie dotarło.
@quest: dla niego standard to coś, co używa większość (tzn. więcej niż 50%) ludzi – innej definicji nie zna i nie akceptuje
(oby w końcu obsługiwała poprawnie pliki XHTML i CSS2.1!)
W porównaniu z wcześniejszymi wersjami (szczególnie 5.x) IE7 wypada całkiem dobrze. Jest jeszcze dużo do zrobienia w Internet Explorerze, ale jeśli ktoś pamięta Mroczne Czasy (do ok. 2001-2002 roku) na pewno przyzna, że IE7 takie złe nie jest. Aczkolwiek dużo jest do nadrobienia i z niecierpliwością czekamy wszyscy na wersję 8
Osioł².
Zamiast pisać powyższe elaboraty, mógłby skorzystać z rady i poprawić strony. Albo raczej napisać je od początku. Zajęło by mu to zdecydowanie mniej czasu niż wymyślanie tych głupot. 
Jeden z moich dawnych autorytetów w programowaniu napisał kiedyś (połowa lat 90-tych ub.w.; parafrazując, bo dokładnej treści nie pomnę): „Żeby zostać kierowcą, trzeba ukończyć odpowiedni kurs. Podobnie jest ze stolarzem, piekarzem i architektem. Czemu więc tyle ludzi uważa, że aby zostać programistą wystarczy kupić komputer?”
Przekładając to na nasz użytek: „Czemu tyle ludzi sądzi, że aby zostać webmasterem wystarczy się podłączyć do Internetu?” Tak, ten pan najwyraźniej wychodzi z takiego założenia: mam Internet i potrafię sklecić kilka słów w ‘Łordzie’, więc jestem webmaster i niech nikt nie waży się twierdzić inaczej! (Bo psem poszczuję)…
Niestety oszołomów nie brakuje. W każdej dziedzinie można spotkać ludzi, którzy będą wychwalać swój knot pod niebiosa, choćby reszta świata wyrażała się krytycznie. A na tego pana proponuję spuścić zasłonę milczenia. Niech się dusi w swoim świecie, gdzie wydaje mu się, że jest alfą i omegą.
W kwestii lekcji pierwszej uwazam, ze najlepiej wykonana storna bedzie taka narysowana na kartce i przyklejona tasma do monitora. Co prawda zadna przegladarka jej nie odczyta, ale osoby znajdujacego sie w tym samym pomieszczeniu na pewno ją zobacza. Czyli cos jak ksiazka napisana w malo znanym jezyku
@diablownik tylko IE7 nie można potraktować jako standard, bo nie ma 70+%
Dodalem do wykopu, bo kazdy ma prawo sie posmiac z tych “lekcji”
1,2,3,4: Całkowita racja – tylko, że książka może być napisana w dwóch jeżykach (np. DocBook i Html) ale poprawnie ortograficznie i gramatycznie
7,10,11: Kiedy Gecko poprawnie przesyła to, co dostanie do przeglądarki. W URL nikt nie zabrania stosowania \ z tego co pamiętam więc strona http://domena/test\test jest inną stroną niż http://domena/test/test
@Zajec: na stronie jest napisane, że działa tylko pod Explorerem. Jakim? Nie napisano. Ciekawe czy pod IE 4.0 na Windows też dobrze wygląda
@Uzytkownik: o ile się orientuję, to zależy od konfiguracji serwera. Niestety autor strony twierdzi po prostu, że to wina przeglądarek Gecko, które nie chcą się dostosować do niego i jego strony. Przecież każda przeglądarka ma *obowiązek* wyświetlać stronę zgodnie ze standardem MS Word!
Założę się, że ten wielki ekspert od “Pisania w Wordzie stron do czytania Explorerem pod Windows” nie ma nawet oryginalnego Worda…
@groadin: Też mi taka myśl przez głowę przeszła
Od lat używam Linux-a i Firefox-a, do Windows-a zaglądam już bardzo rzadko, a uważam, że ten człowiek ma rację. Oczywiście nie we wszystkich punktach. Nieco go poniosło, ale każdy by się wkurzył gdyby ludzie zawracali mu gitarę i próbowali uszczęśliwiać na siłę.
Czym innym jest promowanie w artykułach standardów, dostępności, elegancji i porządku a czym innym jest pukanie ludziom do drzwi. Pierwsze robią wykształceni, uduchowieni intelektualiści, a drugi świadkowie Jehowy.
Jak człowiek chodzi potargany i chce chodzić potargany to nie upoważnia nikogo do łażenia za nim z grzebieniem, szydzenie z niego i mówienia mu, żeby się uczesał bo ludziom powinno się na niego miło patrzeć, niezależnie od tego z jakiego kąta na niego patrzą.
Rozumiem sytuację kiedy firma czy organizacja ma stronę kiepskiej jakości. Zostali przez kogoś nabrani, tracą przez to w oczach potencjalnych klientów i warto ich o tym poinformować z powodu zwykłej ludzkiej solidarności, ale przedmiotem waszej troski w tym przypadku jest prywatna strona tego człowieka, co więcej on dobrze wie jakie są konsekwencje tego, że jego strona jest taka, jaka jest i się z nimi godzi. Najwyraźniej nie ma ochoty albo środków, żeby mieć lepszą. To tak jakbyście chodzili za być może bezdomnym i mówili mu, że jest brzydki, brudny i śmierdzi i podtykali mu mydło, korzystając z tego, że nie da wam w mordę bo was jest dziesięciu a brudasów takich jak on i tak nikt nie lubi.
Nie dyskutuj z idiotą – bo najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
ciekawe kiedy na osiołki zaczną być wrzucane poszczególne profile z myspace :/ bez sensu
i pomyśleć że strony piszę z palca i to jeszcze w edytorze normalnie przeznaczonym do czego innego……….
btw: http://quarc.fenr.org/ – ja jawnie dyskryminuję internet explorera i przyznaję się bez bicia. nie mam zamiaru rezygnować z pewnych funkcji, które mogą poprawić wygląd strony, a których internet explorer nie chce przełknąć.
normalnie używam linuxa, może nie w pracy, ale w domu tak, i naprawdę nie widzę sensu w pisaniu stron takich, które nie otwierają się w Firefoxie. i najwyraźniej nie mam ochoty (parafrazując jeden z komentarzy) mieć ‘lepszej’ przeglądarki.
proponuję wrzucić na osiołki stronę pana Łukasza jako przykład niekoniecznie ładnego kodu.
właśnie, powie mi ktoś jak toto wygląda pod internet explorerem?
Quarc, udawanie komunikatów IE też nie jest zbyt ładną praktyką. Strona mogłaby dopbrze wyglądać pod IE – nie każdy chce instalować Firefoksa…
Wolnoć Tomku, w swoim domku
To tak jakby ktoś miał w domu wszystkie drzwi wysokie na 1,5 metra, a przed wejściem tabliczkę “Drzwi mają 1,5 metra. Jeżeli jesteś wyższy, będziesz musiał się schylać”. I teraz wyobraźcie sobie, że kilka razy w tygodniu przychodzi do niego ktoś zupełnie obcy, z ulicy, o wzroście… tak z 180 cm i zaczyna mu truć, że jego dom nie trzyma standardów, że drzwi powinny być wyższe, że on musi się schylać, że trzeba to poprawić.
A facet mu odpowiada – “Mam to w dupie. Ja Ciebie nie zapraszałem. Ja mam 140cm, moja żona ma 140 cm, moje dzieci mają 140cm i cała rodzina i znajomi mają mniej niż 150 cm, więc takie drzwi mi pasują. ”
Jeżeli tego nie rozumiecie to jesteście znacznie bardziej ograniczeni od niego.
bezsensowny przyklad panie FlasH. jednak kontynuujac w tym tonie, sprzedac mieszkania mogl nie bedzie, nowi znajomi nie beda przychodzic, gdyz zbyt duzo razy walna lbem o futryne, ten dom nie mial byc tylko jego domem, ale pewnym sensie muzeum. tak zeby kazdy mogl wejsc, przeczytac, obejrzec. w narodowym niech zrobia drzwi 150 bo prezio ma 140cm wzrostu i sra na reszte.
zreszta wlasnie chyba znizylem sie do poziomu glupiego, zostane i tak pokonany
/* Quarc, udawanie komunikatów IE też nie jest zbyt ładną praktyką. Strona mogłaby dopbrze wyglądać pod IE – nie każdy chce instalować Firefoksa…
*/
to niech postawi Operę. zresztą ja na moją stronę nie zapraszam, a że w Sieci obowiązuje ‘cenzura wyłączanego telewizora’ to mogę zrobić owe udawanie komunikatów ie. zresztą lepsze komunikaty niż zawieszanie przeglądarki (a coś takiego do niedawna miałem). obecnie pracuję nad nowym layoutem i powiem wam że wręcz mi się nie chce optymalizować go pod ie. a mam do tego święte prawo.
żart kumpla: dlaczego ie stoi tak wysoko w statystykach używalności? bo userzy Opery czy Konquerora przestawili sobie identyfikację przeglądarki
Btw. waga strony: 61.5kB, waga czystego tekstu: 8.2kB – niezły narzut
Facet ma rację – wolno mu i wara innym od tego. Tyle, że postępuje głupio, bo nie bierze pod uwagę faktu, że coraz mniej ludzi będzie wchodziło na jego stronę – ale głupio robić też mu wolno.
ale fajne ramki zrobił
oldskul
Piszecie, że facetowi “wolno”. OK. Tylko:
1. Pan Sławiński jest uznawany za autorytet w teorii brydżowej, więc osobą prywatną już jest, hmmm, trochę mniej.
2. Jego strona jest “reklamowana” jako źródło wiedzy dla grających w brydża, sam zresztą “Pikier” został zarejestrowany (jak czytamy na stronie) “jako periodyk w sądowym rejestrze prasy”. Stroną prywatną więc także nie jest.
3. Autor strony odmawia użytkownikom przeglądarek innych niż “Explorer pod Windows” możliwości skorzystania ze strony. Obecnie jest to prawie 28% – niemal 5 milionów osób w Polsce.
4. Jawnie DYSKRYMINUJE osoby niepełnosprawne, które nie używają przecież IE.
Jak dla mnie to ostatni punkt jest najważniejszy. Autor tłumaczy to tylko w jeden sposób: “nie chce mi się, a poza tym JA mam rację i JA jestem najważniejszy”.
I też posłużę się obrazowym przykładem
Jego wolność można porównać tak:
Jest sobie producent lodówek. Produkuje on lodówki o wysokości 2,5 metra. Na zarzut, że nie mieszczą się one w niektórych domach, odpowiada: jesteśmy świetni w produkowaniu lodówek o wysokości 2,5 metra – jeśli dla kogoś jest za wysoka, to niech kupi sobie większe mieszkanie albo zapomni o lodówce!
Można też kupić lodówkę u innego producenta. Albo taką do zabudowy zwykle są mniejsze.
Ja bym się Trolem nie przejmował to wymierający gatunek.
@diablownik:
“Autor strony odmawia użytkownikom przeglądarek innych niż “Explorer pod Windows” możliwości skorzystania ze strony. Obecnie jest to prawie 28% – niemal 5 milionów osób w Polsce.”
Autor nie ułatwia życia zaledwie znikomemu ułamkowi tej liczby, bo około 28% ludzi (może mniej, może więcej), którzy mają jakiekolwiek powody i realną możliwość trafienia na jego stronę, a na dodatek chęć zagłębienia się w nią. Np. ja mimo, że używam firefoxa po linuxem to nie należę do dyskryminowanych ponieważ choć zaszedł taki zbieg okoliczności, że tam trafiłem (wykop>ten blog>sama strona) to rzut oka na pierwszą stronę powiedział mi, że nie ma tam nic co by mnie mogło interesować, tak więc nie miałem potrzeby nawet na nic tam kliknąć.
To tak jak miliardowe straty legalnych sprzedawców oprogramowania. Niby można przemnożyć ilość ludzi, którzy użyli jakiegoś programu przynajmniej raz bez licencji przez cenę programu i roztrąbić. Ale związek z faktyczną stratą czy choćby realnym potencjalnym zyskiem jest żaden.
Jeżeli na sercu leży Ci dobro tego Pana i jego czytelników bardziej niż jemu samemu to czemu nie nawiążesz z nim współpracy i nie zrobisz mu lepszej strony? (naturalnie tak, żeby nie utrudniać mu pracy ani nie narażać na koszty)
–
Dyskryminacja niepełnosprawnych to argument absolutnie poniżej pasa. Nikt kto ma serce i rozum nie może powiedzieć: “Chrzanić niepełnosprawnych” dlatego przed tym argumentem nie sposób się bronić, nie narażając się na bycie uznanym za potwora. Każdy powinien ułatwiać im życie kiedy tylko można.
Bardzo bolesne jest to, że w praktyce nie zawsze można. Każda klatka schodowa w bloku jest dla niepełnosprawnego koszmarną przeszkodą, ale to jeszcze nie przyczyna żeby w każdym bloku ogromnym nakładem ścinać połowę schodów na płasko i instalować układ bloczków i lin, który pozwoli się niepełnosprawnemu wholować po takiej stromiźnie. Gdyby były pieniądze na przeprowadzenie takiej operacji nie potrzebne do niczego bardziej palącego to należałoby tak zrobić. Są rzeczy, które należy robić z powodów moralnych, ale niestety niektórych z tych rzeczy nie robi się z powodów ekonomicznych. To smutne, ale tak to wychodzi w rzeczywistości.
Jest autorytetem czy nie, jego pismo jest zarejestrowane czy nie – wolno mu.
Dopóki nie jest funkcjonariuszem państwowym, a strona nie jest utrzymywana z naszych podatków to nie mamy się czego czepiać.
Może sobie nawet uważać, że jest najważniejszy – jego prawo – dopóki nie próbuje tego nikomu narzucić.
Ma prawo również olać kompletnie fakt, że udział IE spada na łeb na szyję i coraz mniej ludzi do niego zajrzy – a skoro tak, to możemy uznać jego postępowanie za głupie.
Ja dziś spojrzałem ale wiem, że już na tą stronę nie wrócę – pomijając kwestię przeglądarek jest ona zwyczajnie paskudna. Widać autor (sprawia wrażenie świadomego swojego działania) nie jest zainteresowany tym, żeby ludzie odwiedzali jego stronę. Ale wolno mu.
[...] do Ptaszora, który opisuje szczególny przypadek człowieka zapatrzonego w swoje umiejętności [...]
@rockyfeler: *”Jeżeli na sercu leży Ci dobro tego Pana i jego czytelników bardziej niż jemu samemu to czemu nie nawiążesz z nim współpracy i nie zrobisz mu lepszej strony?”*
Chyba nie wiesz o co chodzi. Osiołkowcy proponowali mu już pomoc. Wskazali nawet gotowe rozwiązania, podali mu jak na tacy gotowy skrypt, który można zaaplikować w kilka minut. Wszystko z dokładną instrukcją obsługi. Tyle, że on powiedział wprost “nie chce mi się, mam was gdzieś”. Mógłbym mu pomóc (nawet za darmo), gdyby wykazał chociaż najmniejszą ochotę, żeby zmienić obecny stan rzeczy. Niestety umyślnie (sic!) nie pozwala on niektórym korzystać ze swojej strony, co publicznie piętnujemy (nie sam fakt niepoprawności strony – ale to, że autor robi to z premedytacją!)
*”Autor nie ułatwia życia zaledwie znikomemu ułamkowi tej liczby, bo około 28% ludzi (może mniej, może więcej), którzy mają jakiekolwiek powody i realną możliwość trafienia na jego stronę, a na dodatek chęć zagłębienia się w nią.”*
Masz dokładne statystyki pokazujące ile z tych 28% chciałoby skorzystać z jego strony? Jeśli nie, to nie stosuj takich argumentów. Bo tych osób może być 100, a równie dobrze mogłoby ich być 100 tysięcy albo więcej.
*”Każdy powinien ułatwiać im życie kiedy tylko można.
Bardzo bolesne jest to, że w praktyce nie zawsze można.”*
Już to mówiłem: w przypadku tego pana nie chodzi o to, że nie można. On po prostu NIE CHCE im pomóc. Jego zdaniem powinni oni używać “Explorera i Windows”, ponieważ jego zdaniem to “standard” dla każdego człowieka.
I po raz kolejny powtarzam: nie chodzi tutaj o jego “nawracanie”, ale piętnowanie takich zachowań. Jeśli dzięki temu paru innych webmasterów się zastanowi i zacznie tworzyć strony dostępne _dla każdego_, to będzie to nasz sukces.
Owszem, IE trzeba piętnować, ale nie sądzę, że byś tak powiedział prosto w oczy potencjalnemu zleceniodawcy…
Poza tym, często nie ma wyboru, bo np. w zakładach pracy oprogramowanie jest tak preinstalowane, że nie ma możliwości skorzystania z czegokolwiek innego niż IE.
Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że dyskryminowanie w ten sposób IE jest pewnym rodzajem lenistwa – wystarczy trochę dłużej się pomęczyć, żeby strona wyglądała tak samo we wszystkich przeglądarkach lub chociaż podobnie. Od tego mamy np. komentarze warunkowe dla ExploDera. A jeśli się w ogóle nie da wyjść z jakiejś sytuacji, to przecież można znaleźć jakiś konsensus.
pan ma oczywiście rację w wielu punktach – i naprawdę przykro mi patrzeć do jakiego stopnia mózgi kwiatu polskiego “webmasterstwa” są wyprane przez myślenie schematyczne. żeby to było jasne: sam staram się dbać o to, żeby moje serwisy były zgodne z xhtml 1.0, ponadto zaś na ile mogę angażuję się w promowanie firefoksa. co nie zmienia faktu, że facet swoje stanowisko uzasadnia szczegółowo, przyjmując po prostu aksjomaty odmienne od tych, które w środowisku uznaje się za jedynie słuszne. i które, oczywiście, w przypadku ogólnym są słuszne. tyle, że istnieją także przypadki szczególne.
z serca życzę umiejętności myślowego wyjścia poza schematy, najlepiej zastępującego tendencje sekciarskie.
“nb były kiedyś systemy, w których separatorem była kropka!”
Cudowne. Były też i znam (zdarza mi się czasem jeszcze użyć) systemy, w których “separatorem” był “:” (dwukropek) albo “>” znak większości. Od dziś piszemy: “http:>>medeco.p9.pl>wordpress>2007>05>15>12-lekcji-logiki-dla-osiolkowcow-smiac-sie-czy-plakac-p>”. Przecież dla twórców przeglądarek wstawienie odpowiedniego kodu to kwestia godziny!
>
Mam takie samo prawo (bezprawie) powiedzieć, że tych osób jest 5, jak Ty, że jest ich 5 milionów. Dlatego nie powiedziałem, że jest ich 5. Dlatego powiedziałem, że jest ich znikomy ułamek Twojego oszacowania. “Ułamek” na pewno, bo chyba zgodzisz się, że nie wszyscy polscy użytkownicy nieIE byli na stronie tego pana. Znikomy to pojęcie relatywne, możesz je rozumieć jak chcesz, dobrałem je ze względu na szacowany procent brydżystów i rozległość internetu na ten temat. Dlatego to co powiedziałem, wolno mi było powiedzieć, a to co Ty podałeś jako fakt jest tylko niesłychanie zgrubnym teoretycznym górnym oszacowaniem. Jeżeli już chcemy wprowadzić do dyskusji jakieś bardziej precyzyjne informacje to można by skorzystać z alexa.com Strona pikier.com ma traffic ranking 4,194,746 i to też tylko dlatego, że ostatnio urósł o ponad trzy miliony na skutek naszego zainteresowania. Skądinąd wiem, że stronę o rankingu około 217 tys. odwiedziło w ostatnim tygodniu mniej niż 13 tys. unikalnych użytkowników (wg. google analytics). Dopiero z tego można by policzyć pewien procent (niech będzie i 28) Jeżeli ktoś ma stronę leżącą bliżej jego pozycji w rankingu (najlepiej tej starej, niezaburzonej nagonką na niego czyli 7 mln) dla której zna odwiedzalność to może pokusić o jeszcze dokładniejsze oszacowanie ilu to ludzi pikier faktycznie dyskryminuje.
Ideały to fajna rzecz, ale kiedy się o nich mówi to nie można ich mylić z faktami.
Hm… Pomimo Waszego zaślepienia myśleniem o standardach, w szaleństwie tego Pana jest metoda. Co więcej – jego strona zyskała olbrzymią oglądalność, być może o to chodziło. Nie można zapomnieć, iż zadufanie w sobie twórców serwisu osiolki przekroczyło już granice dobrego smaku, więc może taka forma obrony pozwoli na wyrównanie poziomu dobrego smaku od drugiej strony.
A z innej beczki – ilu z Was, drodzy Państwo, korzysta z bazy MySQL? Która świadomie, z premedytacją, łamie przyjęte standardy języka SQL, wyuczając programistów tej “bazy” karykatury tegoż języka, uniemożliwiając im potem łatwą przesiadkę na coś normalnego?
@diablownik
Jeszcze apropos gotowca, którego temu Panu przygotowali. Dali mu fragment html-a do wstawienia do swoich podstron. Ponieważ ten Pan nie wie jak to wstawić hurtowo we właściwym miejscu (nikt mu nie dał programu który potrafi to zrobić), a ręczne wstawianie w trzech tysiącach plików mu się nie uśmiecha (tak samo jak każdemu człowiekowi przy zdrowych zmysłach) to podziękował, bo trwałoby to dłużej niż kilka minut o których piszesz. W dodatku w swoich “lekcjach” ten pan wyraźnie pisze, że nie zastosował tego co dostał bo jest to nietrywialne i zajęło by mu to kilka dni i pociągało za sobą ryzyko. Napisz mu program, który przejrzy katalog w głąb, i dopisze ten fragment HTMLa we wszystkich plikach .htm w których go jeszcze nie ma i niczego nie zepsuje. Myślę, że wtedy jest szansa, że ten Pan go użyje, co prawda będzie musiał przetestować czy gotowiec i program nie rozwaliły mu stron i wrzucić je na serwer, ale myślę, że o te operacje może się już pokusić ponieważ wykonywał je wcześniej wielokrotnie oglądając i wrzucając swoje strony.
P.S. Ciekawe czemu powyższy komentarz został uznany za spam
/*Btw. waga strony: 61.5kB, waga czystego tekstu: 8.2kB – niezły narzut
*/
i podaj wszem i wobec stosunek znaczników do tekstu 
oł fak! a zobacz w kod mojej strony
taka waga strony aż mnie przeraża!
kwiatki są też przy eksporcie z excela:
(blablabla) a wszystko przez to że RAZ użyłem w jednej komórce innego formatowania. obecnie jest chyba jeszcze gorzej…
power prącia nie sprawdzałem
/*Owszem, IE trzeba piętnować, ale nie sądzę, że byś tak powiedział prosto w oczy potencjalnemu zleceniodawcy…*/
ja tak powiedziałem. zgodził się z miejsca (ba, sam zaproponował) żeby przy okazji wypromować inne przeglądarki.
/*Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że dyskryminowanie w ten sposób IE jest pewnym rodzajem lenistwa – wystarczy trochę dłużej się pomęczyć, żeby strona wyglądała tak samo we wszystkich przeglądarkach lub chociaż podobnie.*/
nie chce mi się. moja strona wygląda dobrze pod firefoxem i pod operą. tak, to jest lenistwo. ale zaprawdę powiadam wam że przyjdzie dzień kiedy internet explorer przestanie się liczyć.
Jakie Standardy??? To są Rekomendacje.
Powtórzę: REKOMENDACJE.
I te Rekomendacje są przede wszystkim dla twórców przeglądarek.
To prywatna strona tego Pana i to jest jego prywatna sprawa w czym on tą stronę robi.
I jak się nie podoba, to nie wchodzić tam.
A może chcecie stworzyć organizację która wydaje zezwolanie na publikację treści w Intercie? phi. : P
I dodam jeszcze do odpowiedź do tytułu “…śmiać się czy płakać?
”
Otóż… zastanowić się, zdjąć klapki z oczu, przyjąć do wiadomości że ktoś może mieć inne zdanie.
A kiedyś za niestandardową długość włosów można było dostać pałką o milicjanta!
O!
*”Jeszcze apropos gotowca, którego temu Panu przygotowali. Dali mu fragment html-a do wstawienia do swoich podstron. Ponieważ ten Pan nie wie jak to wstawić hurtowo we właściwym miejscu (nikt mu nie dał programu który potrafi to zrobić)”*
A gdybyśmy mu dali? Myślisz, że skorzystałby? Moim zdaniem nie, ponieważ uważa on, że zaimplementowanie tego w przeglądarce zajmuje zaledwie godzinę (co jest absolutną bzdurą!), a w związku z tym jemu się nie opłaca nic zmieniać (lepiej żeby programiści poprawili przeglądarkę i dostosowali się do żądań jednego człowieka).
I pozwolę sobie zacytować tego pana:
*”Nie mam pojęcia co to jest standard W3C, ale wiem że w każdej dziedzinie są różne standardy !”*
Otóż w dziedzinie tworzenia stron WWW istnieje standard W3C. I pan ŁS przeczy sam sobie, bo jest świadomy istnienia standardów w każdej dziedzinie, ale w standard projektowania stron już nie wierzy.
*”Jakie Standardy??? To są Rekomendacje.
Powtórzę: REKOMENDACJE.”*
Używanie poprawnej polszczyzny bez błędów ortograficznych to też rekomendacja. Nie trzeba ładnie mówić, ale czy “napraffte follaubyś, shebym pisau dag iaq t3ras? Czi to tla ćebje jezt srosoomiaue moshe?”
I wyobraź sobie, że ja chciałbym zobaczyć coś więcej niż tylko stronę główną tego pana. Serio, ciekawi mnie jej treść i chciałbym chociaż ją przejrzeć. Niestety nie mam możliwości.
(Może gdy Mozilla wprowadzi standard WordML 1.0, to wtedy mi się uda.)
Myślę, że wszystkim tym, co nie podoba się to, że Osiolki.net się przyczepiły do jego strony i dosłownie z butami wkroczyliśmy w prywatność Pana Łukasza polecam przeczytanie poniższego cytatu jaki znajduje się jako odpowiedz do komentarza podobnej treści co kilka komentarzy powyżej.
> Nie selekcjonujemy właścicieli/autorów stron wg ich dokonań życiowych, tylko oceniamy poprawność/jakość posiadanych przez nich witryn. A niektóre z nich są fatalnie wykonane. Próba przerzucania winy na niedostateczną znajomość obsługi komputerów niczego nie tłumaczy (tak samo, jak nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania i/lub odpowiedzialności karnej). Jeśli ktoś nie czuje się kompetentny w jakiejś dziedzinie, a jest człowiekiem odpowiedzialnym, zleca wykonanie pracy fachowcom w danej dziedzinie, polegając na ich wiedzy i doświadczeniu. Tak robi się w całym cywilizowanym świecie.
Autorem komentarza jest Volcano, ja się w stu procentach z nim zgadzam i myślę, że ucina on bardzo wiele tu wytoczonych zarzutów pod kierunkiem Osiołków Polskiego Internetu.
Niestety, to przypadek jeden na kilka tysięcy…
/* Niestety, to przypadek jeden na kilka tysięcy… */
mam dwa kolejne
[...] nie trzeba było czekać na odpowiedź Pana Łukasza odnośnie mojego ostatniego wpisu nt. jego 12 lekcji. Można by powiedzieć: Uderz pięścią w stół, a nożyce się [...]
Na stronę pana Sławińskiego trafiłem przypadkiem wyszukując w Google – o ironio!- “lista prawidłowo napisanych stron”.
Rozumiem, że tragicznie napisane strony mogą wynikać z niewiedzy i lenistwa ich autorów, jednak z takim propagowaniem internetowego ciemnogrodu jak w “lekcjach” jeszcze się nie spotkałem.
Taki sposób myślenia mógłby być przerażający, ale jest niegroźny w obliczu “autorytetu” pana Sławińskiego. Pomyślcie jednak, może podobnie myśli Gates?
Pozdrawiam.
Wolno mu.
Jego strona ogłasza się w wielu miejscach sieci. Widząc link do niej czuję się poniekąd zaproszony do wizyty. I tak jak ten gość co ma drzwi na 150cm w domu, zaprasza wszystkich z ulicy żeby weszli do jego sklepiku, a tym co rozwalą sobie głowę o próg pokazuje umieszczoną WEWNĄTRZ tabliczkę “Sklep tylko dla osób poniżej 150cm wzrostu” A dla gościa który klnie bo właśnie nabił sobie guza drze się “Głupi analfabeto, czytaj co napisane!”
Ponieważ ten pan bardzo się obruszył, że nikt nie odpowiedział merytorycznie na jego punkty, a sam nie udostępnia nawet adresu do odpowiedzi, to – widzę jednak że tego bloga czyta a więc zamieszczę tutaj.
>> Witryna jest zła, ponieważ jest wyświetlana poprawnie tylko w jednej przeglądarce.
> Jest to tak samo fałszywe jak stwierdzenie „Książka jest zła, ponieważ jest napisana tylko po polsku”
Raczej jak książka którą można czytać tylko w okularach -6 dioptrii. Ja potrafię zrozumieć treść takiej książki ale nie dysponuję urządzeniem dostosowującym ją do moich oczu.
>> Witryna jest zła, ponieważ jest wyświetlana poprawnie tylko w dwóch przeglądarkach.
>Jest to tak samo fałszywe jak stwierdzenie „Książka jest zła, ponieważ została napisana po angielsku i przetłumaczona jedynie na francuski”.
No cóż, ja mam sprawny wzrok i nie mam ani noktowizora na ultrafiolet ani odtwarzacza audiobooków, a książka jest tylko w tych formatach.
>>To nie to samo !
>Jasne, że nie to samo. Ale… bardzo podobne !
Książkę przetłumaczy każdy ze znajomością obu języków.
Stron WWW opatrzonych nieraz bogatym programistycznym backendem nieraz się nie da.
W kwestii praw autorskich też gorzej bo raczej Pan by mnie pobił niż zapuścił skrypt naprawiający treść.
>>Witryna jest zła, ponieważ można ją obejrzeć tylko pod MSWndows i MSExplorerem
> Ale na stronie wejściowej napisano: „Dobrze widać TYLKO pod Explorerem i Windows”, a więc oglądalność witryny została z góry i świadomie zawężona. Analog: Czy można powiedzieć o żarówce, że jest zła, ponieważ daje się wkręcić tylko do gniazd określonego kalibru? Jasne, że nie można.
Można, ponieważ gwint żarówki jest znormalizowany. Jeżeli idę do sklepu i kupuję żarówkę z dużym gwintem, to spodziewam się, że wkręcę ją do mojej biurkowej lampki z dużym gwintem. Ale jakiś idiota w fabryce zdecydował że ta żarówka będzie miała gwint o połowę krótszy niż inne, przez co tylko w niektórych lampkach wchodzi dość głęboko żeby złapać kontakt, a do mojej biurkowej się nie nadaje bo ta ma oprawkę do typowych żarówek.
>>MSWord nie ma niczego wspólnego z zasadami poprawnego tworzenia stron
>Jan Kowalski ma projekt nowych zasad tworzenia stron – odrębnych od wszelkich istniejących !
>Wprawdzie nie sporządził jeszcze edytora ani przeglądarki, ale już dzisiaj na podobnej zasadzie ma prawo stwierdzić stanowczo: „Wszystkie obecne edytory HTML nie mają niczego wspólnego z zasadami poprawnego tworzenia stron”
Nie muszę być kucharzem, żeby wiedzieć, że danie przez Pana zrobione jest ohydne w smaku.
>> Ale „Standard” Kowalskiego jest nieznany, więc bez sensu byłoby go stosować !
> A MSExplorer jest używany przez 70+% internautów.
A pozostałe 30% won!
>> Strona powinna być zrobiona zgodnie ze standardem W3C
> Nie mam pojęcia co to jest standard W3C, ale wiem że w każdej dziedzinie są różne standardy !
A więc może warto by się zapoznać – nie tyle ze standardem co z celem jego istnienia?
> [np w Linuxie separatorem członów adresu jest Slash( / ), a w Windows – Backslash( \ ). HTML tworzony przez Worda też jest standardem – nader użytecznym, bo bez większych problemów wyświetlanym przez Explorera]
Separatorem członów adresu jest slash. Separatorem ścieżek w Windowsie jest backslash, niefortunna decyzja datująca się wstecz do czasów wczesnego DOSa. Wrzucenie kalki 1:1 ścieżek dysku twardego na adresy internetowe jest błędem, i to jest błędem który kosztował wielkie firmy miliony dolarów, gdyż naruszał bezpieczeństwo microsoftowego serwera IIS i umożliwiał przez lata włamania na strony na nim hostowane.
> Oczywiście nie jest możliwe aby strona internetowa była jednocześnie w różnych standardach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeglądarka obsługiwała wiele standardów ! (jeśli zechce)
Ależ przeglądarki obsługują wiele standardów. HTML 3.2, 4.01, XHTML, RSS, plaintext i kilkadziesiąt innych. Ale wszystko to są STANDARDY. A nie anarchia.
Można wybrać dowolny ze standardów.
>> Język HTML, w danej wersji, jest jeden, ten sam i niezmienny. Wystarczy dobrze się go nauczyć,a poprawnie napisane strony będą się prawidłowo wyświetlały w każdej przeglądarce
> Ależ – oczywiście że nie w każdej !! Tylko w takiej, która obsługuje daną wersję.
Jasne że nie będą działać w przeglądarce która powstała przed danym standardem. Natomiast wszystkie współczesne przeglądarki obsługują WSZYSTKIE wersje standardu HTML jakie powstały dotychczas. Trzeba tylko użyć identyfikatora wersji i stosować się do wybranego standardu a nie robić zupę z grubsza przypominającą HTML.
Ale wcześniej trzeba wiedzieć CO TO JEST jest standard. Ten pan widać nie wie bo jego wyobrażenia w tym temacie są dość odległe od rzeczywistości. Nie, słownik języka polskiego tu nie pomoże. Chodzi o pojęcie z dziedziny Informatyki.
>> Autorzy stron powinni zadbać o to, by wyświetlały się one prawidłowo w każdej przeglądarce.
> A niby dlaczego „powinni” ? Ani nie nakazuje tego kodeks ani dekalog ani obyczajność !
Tylko zwykła kultura.
Niedopuszczanie innych przeglądarek na swoją stronę linkowaną w sieci to jak wywalanie za drzwi zaproszonych gości.
> Stron są miliony, a przeglądarek kilka. Czy zatem nie słuszniejszy jest postulat odwrotny:
> Autorzy przeglądarek powinni zadbać o to, aby uwzględniały one większość standardów !
Uwzględniają. Praktycznie wszystkie STANDARDY. Każda z przeglądarek ma kilka trybów renderowania strony, zg. z różnymi standardami. Posiada też tzw. tryb “Tag Soup”. Ale to nie jest tryb obsługi standardów, tylko tryb obsługi błędu. Błędu autora strony.
> Na stronach użyte są “\” zamiast “/” w odnośnikach. Przeglądarki z silnikiem Gecko nie poprawiają błędu za autora i trafiają na nieistniejące strony.
>> Autor nie popełnił żadnego błędu ! Całkiem świadomie zdecydował się pisać strony tylko za pomocą msWorda, wiedząc doskonale że produkuje on linki z Backslashami ( \ ) i że są przeglądarki, które z tym kompletnym drobiazgiem sobie nie radzą (a raczej nie chcą sobie radzić).
> Od „bardzo dawna” stosowane są dwa rodzaje separatorów w adresach: Slashe( / ) w internecie i Backslashe ( \ ) w DOSie i w Windows. Być może Slashe były pierwsze, być może Backslashe były pierwsze (nb były kiedyś systemy w których separatorem była kropka!)
Slashe były pierwsze, w systemach UNIX, gdy Microsoft jeszcze nie istniał.
> – nieważne, jako że obecnie oba standardy są w szerokim użyciu i nic nie stoi na przeszkodzie aby oba były traktowane równorzędnie ! (wygodne i najzdrowsze – bo na cóż komu to zróżnicowanie).
Już pisałem: separator ŚCIEŻKI KATALOGU to jedno. Separator ŚCIEŻKI ADRESU to co innego.
Tak się składa, że w systemach UNIXowych można założyć plik, którego nazwa będzie zawierać \ i będzie zupełnie legalną nazwą. I mogę jej użyć w adresie, www/cośtam/yyy\xxx.html – a jak pan szanowny odróżni czy jest to “yyy\xxx.html” od pliku “xxx.html” w katalogu “yyy”? Znak “/” jest zarezerwowany wszędzie. Rezerwacja “\” jako separatora ścieżek to stary i poroniony pomysł Microsoftu.
Poza tym ktoś tu wspominał coś o “standardach”. Backslash nie jest częścią ŻADNEGO standardu ścieżek internetowych. Jest błędem.
>> W pierwszym mailu (12 listopada 2004) został wysłany skrypt zmieniający automatycznie (w locie) kod odnośników. Zarówno na ten mail, jak i na ponaglenie z 19 listopada, nie otrzymaliśmy odpowiedzi, a strona nie została poprawiona.
> Zapewne znalazłby się program który potrafi wykonać to wstawienie taśmowo (bo w witrynie jest ca 3000 stron) i po kilku dniach pracy (szukanie programu, studiowanie obsługi, testy, nagrywanie na serwer) strony byłyby zgodne z … spuśćmy zasłonę na tę niestosowność … ponagleniem.
Gdyby strony od początku były pisane zgodnie z jakimkolwiek standardem, całość prac trwałaby max. 5 minut. 3000 stron które trzeba zmieniać ręcznie – coś takiego w slangu informatyków określa się jako “śmierdząca kupa gnoju”. Każdy dobrze napisany system pozwala na szybkie wprowadzenie zmian na całym obszarze swojego działania.
> Po co jednak tracić aż tyle czasu na (jakby nie patrzeć) nudną i głupią robotę, skoro twórcom Firefoxa wstawienie analogicznego kodu zajęłoby najwyżej godzinę
I wysypałoby wszystkie strony używające “\” do celów innych niż separator ścieżek.
>> Chcemy, aby Internet był dostępny dla wszystkich, niezależnie od tego, jakiego systemu bądź przeglądarki używają. Dlatego promujemy standardy W3C i piętnujemy osiołkowate strony stworzone wyłącznie dla „jedynie słusznej” przeglądarki.
> Stron wadliwych są miliony – zwłaszcza kiedy (prawem kaduka) za wadliwe uznają również te które działają bez zarzutu tylko pod jedną przeglądarką i mają to ogłoszone na stronie startowej.
“W tym sklepie Żydów nie obsługujemy”.
>> Przymus tworzenia stron „poprawnych” zarobki fachowców zwiększyłby kolosalnie. Cytuję:
>> Jeśli ktoś nie czuje się kompetentny w jakiejś dziedzinie, a jest człowiekiem odpowiedzialnym, zleca wykonanie pracy fachowcom w danej dziedzinie, polegając na ich wiedzy i doświadczeniu. Tak robi się w całym cywilizowanym świecie.
> Otóż jestem całkowicie kompetentny w dziedzinie: Pisanie w Wordzie stron do czytania Explorerem pod Windows (w zakresie takim jakiego wymagają moje texty). Strony moje może czytać ca 80% internautów znających język polski, co mi całkowicie wystarcza. Jeśli miałbym martwić się o pozostałe 20% (a nie mam obowiązku), to nie widać powodu dla którego nie miałbym martwić się także o kilka miliardów ludzi nie znających polskiego ! (tu kłania się nakaz stron multijęzycznych).
Od dziś wszystkich graczy w Brydża (mniej niż 10% społeczeństwa) spuszczam na bambus jeśli mnie poproszą o pomoc w czymkolwiek. Czuję się usprawiedliwiony bo wszystkim pozostałym potrafię pomóc.
> Do kompetencji doszedłem szybko, łatwo i przyjemnie (bez wgryzania się w HTML)
Jest sobie taki program TV pod tytułem “Usterka”. Tam jest wielu “kompetentnych”…
>> Jeden z Osiołkowców (Ptaszor) przeczytał dotychczasowe Lekcje i zapowiedział (w Osiołku Pikier ), że je skomentuje.
w osobiste rozrachunki się nie mieszam.
Jeszcze kilka uwag…
>> Strona jest własnością Autora i, o ile mi wiadomo, jej zawartość czy też szata graficzna nie narusza polskiego prawa.
Gdyby ta strona była stroną instytucji publicznej, prawo by naruszała przez uniemożliwianie korzystania z niej osobom niepełnosprawnym. Prawo nie zabrania dyskryminacji niepełnosprawnych przez osoby prywatne, jednak powszechnie uznawane jest to za działalność podłą i niegodną. Dlatego też różnego rodzaju “policje internetowe” pozaprawnie starają się tę podłość i dyskryminację ukrócić.
>> To nie jest tak, że Autor powinien dopasować się do Was, bo Wy coś „promujecie”
Autor powinien po prostu uświadomić sobie, że postępuje niekulturalnie względem wszystkich, których dyskryminuje.
>> A co tu komentować! Wszystko jest jasne jak słońce i tu nadal się dziwię, że uważa Pan zasadę działania Internetu i wszystkie rzeczy z nim związane jak partyjkę brydża, gdzie może Pan się wyłamać i mieć własne zdanie.
> No właśnie ! Nie mam prawa się wyłamywać. Nie mam nawet prawa mieć mieć własnego zdania, choćbym nie wiem jak dowiódł jego słuszności. Prawda czy fałsz ? – to kwestia bez znaczenia. To jest właśnie walka z prawdą i wolnością !
Ptasior zastosował trochę błędne porównanie.
Przy partyjce brydża mamy pewne ustalone zasady. Jeżeli się gracz do nich nie stosuje, to jest najpierw grzecznie proszony aby przestał, a jeśli nie słucha, to jest wyłączany z gry bo psuje zabawę całej reszcie. Jest Pan jak brydżysta, który uparcie licytuje “4 kier” po tym jak ktoś inny już zalicytował “4 bez Atu”, i w dodatku uparcie twierdzi że on tak gra a jak inni nie chcą licytować kierów powyżej “bez atu”, to niech nie licytują, a ponadto uważa się za niezłego gracza w brydża. W tworzeniu stron WWW jak i w brydżu obowiązują pewne reguły (zwane Standardami) i nie stosuje się reguł zmyślonych, a to że z większości klubów Pana za łamanie reguł nie wywalą, to jest ich ukłon w Pana stronę, a nie ich obowiązek żeby do Pana błędów się dostosowywali.
Strona jest napisana na poziomie żenującym, ale pomijając to “lekcje” przebiły wszystko – jest to przykład jak wiele szkód wyrządził Microsoft umożliwiając w ogóle tworzenie stron na narzędziu do tego nieprzystosowanym i zawierającym dużo błędów. Żaden edytor WYSIWYG nie jest w stanie stworzyć poprawnego kodu i trzeba znać (chociaż) HTML, żeby móc samemu naprawić jego błędy. Pół biedy jak się nie umie, ale się chociaż chce – bo dla chcącego nic trudnego – są narzędzia do automatyzacji wprowadzania tego typu poprawek i te “3000″ plików (był to jeden z głupich argumentów) można przetworzyć w ciągu kilkunastu minut automatycznie. Niestety ten Pan to tzw. “beton” – nie umie, nie chce i ogólnie g**** go to obchodzi. Na szczęście IE coraz bardziej traci na rzecz alternatywnych przeglądarek – aktualnie sam Firefox TYLKO W POLSCE ma ok. 30% udziału – tylko wśród polskich użytkowników – nie żadnych Chińczyków (drugi głupi argument obalony – zapraszam na http://www.ranking.pl/index.php?page=Ranks:RanksPage&stat=22|OW – tabela druga “Grupy przeglądarek – trzy ostatnie tygodnie” – IE traci z miesiąca na miesiąc – niedługo “większość” zamieni się w “mniejszość” :] ).
Odpowiedzi:
L1: “Jest to tak samo fałszywe jak stwierdzenie „Książka jest zła, ponieważ jest napisana tylko po polsku””
Zła analogia – książka jest zła, ponieważ są w niej błędy ortograficzne – autor nie umie używać języka polskiego.
L2: “Jest to tak samo fałszywe jak stwierdzenie „Książka jest zła, ponieważ została napisana po angielsku i przetłumaczona jedynie na francuski”.”
Patrz: odpowiedź do L1 – również zła analogia.
L3: “To nie to samo !”
To nie jest ani to samo, ani nie jest to nawet podobne – zła analogia.
L4: “Ale na stronie wejściowej napisano: „Dobrze widać TYLKO pod Explorerem i Windows”, a więc oglądalność witryny została z góry i świadomie zawężona. Analog: Czy można powiedzieć o żarówce, że jest zła, ponieważ daje się wkręcić tylko do gniazd określonego kalibru? Jasne, że nie można.”
Pomijając fakt, że stwierdzenie „Dobrze widać TYLKO pod Explorerem i Windows” jest niepoprawne gramatycznie i logicznie (powinno być: Strona jest wyświetlana prawidłowo tylko w przeglądarce Internet Explorer pod systeme MS Windows) – “dobrze widać” to może być przez okno, to dobry webmaster nie zawęża oglądalności – powinno mu zależeć na każdym wędrowcu, który zajrzy w jego progi – jak tak nie jest – no to nagrodę trafia się na listę osiołków internetu.
Żarówka – zła analogia – żarówki mają USTANDARYZOWANE gwinty.
L5: “Jan Kowalski ma projekt nowych zasad tworzenia stron – odrębnych od wszelkich istniejących !
Wprawdzie nie sporządził jeszcze edytora ani przeglądarki, ale już dzisiaj na podobnej zasadzie ma prawo stwierdzić stanowczo: „Wszystkie obecne edytory HTML nie mają niczego wspólnego z zasadami poprawnego tworzenia stron””
MSWord nie jest edytorem HTML, a procesorem tekstu. Nie został przygotowany do tworzenia stron internetowych. Autorzy dolepili to na siłę przy okazji wplatając tam dużo błędów, przez co wygenerowane strony nie działają poprawnie – przed wchodzeniem w tematykę dla siebie obcą powinno się najpierw zapytać specjalistów, czy dany program jest dobrym wyborem do tworzenia witryn internetowych – każdy webmaster odpowiedziałby, że nie i polecił inne, setki razy lepsze narzędzie.
Tak samo jest, gdy zdaje się prawo jazdy – najpierw chodzi się na kurs i uczy pod okiem specjalistów, a następnie zdaje egzamin i dopiero można jeździć samemu. Nie można jeździć po drogach jak się chce, ale wg. określonych reguł – standardów.
L6: “A MSExplorer jest używany przez 70+% internautów.”
A to peszek – teraz jest już przez 60% (dane wyłącznie obejmują polskich internautów) – i spada nadal – wkrótce posiadacze IE znajdą się w mniejszości i będą omijać ten webmasterski bełkot szerokim łukiem.
L7: “Nie mam pojęcia co to jest standard W3C, ale wiem że w każdej dziedzinie są różne standardy !
[np w Linuxie separatorem członów adresu jest Slash( / ), a w Windows – Backslash( \ ). HTML tworzony przez Worda też jest standardem – nader użytecznym, bo bez większych problemów wyświetlanym przez Explorera]
Oczywiście nie jest możliwe aby strona internetowa była jednocześnie w różnych standardach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeglądarka obsługiwała wiele standardów ! (jeśli zechce)”
Pierwsze zdanie udowadania, że autor nie jest webmasterem. Dalej stek bzdur – standard to coś, co zostało zatwierdzone przez jakąś organizację i przyjęte do szerokiego użytku. Tak sie nieszczęśliwie składa, że to co produkuje Word nie jest w żadnym wypadku standardem, bo Word nie jest edytorem HTML, a procesorem tekstu. Co więcej zakwestionowano jego użycie jako edytora HTML z uwagi na liczne błędy w generowanym kodzie, do czego przyznał się sam Microsoft, czyli autor aplikacji – tak to jest jak się nie siedzi w temacie i próbuje się na własną rękę coś robić, nie korzystając z doświadczenia prawdziwych webmasterów – pytanie nic nie kosztuje i można było ustrzec się przed wykorzystaniem złego narzędzia za wczasu.
Co więcej nie ma czegoś takiego jak “różne standardy” – jest jeden prawidłowy i stale rozwijany – HTML w kolejnych odsłonach. W żadnej z nich do ścieżek na stronach internetowych nie używano znaku Backshash – jest to czysty błąd twórców MS Worda.
L8: “Ależ – oczywiście że nie w każdej !! Tylko w takiej, która obsługuje daną wersję.”
HTML jest rozwijany w taki sposób, aby w każdej kolejnej wersji nie negować całkowicie istniejących rozwiązań, w związku z czym da się tak zrobić. Ale teoria nie trafia do “betonowego bunkru” autora strony, więc prościej – jak to się dzieje, że jakoś onet.pl wyświetla się w każdej przeglądarce dobrze? A no dlatego, że jak się stronę umie napisać, to się zawsze dobrze wyświetla – nie jest to łatwe, ale kto powiedział, że nauka HTML jest łatwa – trzeba mieć o tym pojęcie i już, a jak się nie ma, to się za to nie bierze, tak samo jak nie ma się prawa jazdy – nie prowadzi się samochodów.
L9: “A niby dlaczego „powinni” ? Ani nie nakazuje tego kodeks ani dekalog ani obyczajność !
Mimo to autorzy woleliby oczywiście, aby ich strony były dobrze widoczne pod każdą przeglądarką, a jeśli zdarza się inaczej, to na ogół dlatego że zrealizowanie tego postulatu jest zbyt pracochłonne i przez to nieopłacalne. Czy aby na pewno z nieuzasadnionego lenistwa autorów stron ?
Stron są miliony, a przeglądarek kilka. Czy zatem nie słuszniejszy jest postulat odwrotny:
Autorzy przeglądarek powinni zadbać o to, aby uwzględniały one większość standardów !”
“Powinni” było być może złym słowem – należy to do dobrych obyczajów, bo to strona ma być dla odwiedzających i ich zainteresować, a nie odwrotnie.
Jeśli strona nie chce się poprawnie wyświetlać, to się ją poprawia – jeśli się tego nie robi to jest to dyktowane albo czystym leniwstwem, albo olewaniem potencjalnych odwiedzających, albo po prostu brakiem wiedzy, bo takie poprawki jest wprowadzić niezwykle łatwo – są narzędzia automatyzujące takie operacje – trzeba tylko chcieć.
L10: “Sprostujmy najpierw błędy w powyższym stwierdzeniu:
1) Strony istnieją ! a tylko przeglądarki z silnikiem Gecko nie potrafią (a raczej nie chcą!) do nich trafić. Powinno być więc napisane tak: „nie potrafią (a raczej nie chcą!) trafić na istniejące strony”
2) Autor nie popełnił żadnego błędu ! Całkiem świadomie zdecydował się pisać strony tylko za pomocą msWorda, wiedząc doskonale że produkuje on linki z Backslashami ( \ ) i że są przeglądarki, które z tym kompletnym drobiazgiem sobie nie radzą (a raczej nie chcą sobie radzić).
A teraz przejdźmy do meritum:
Od „bardzo dawna” stosowane są dwa rodzaje separatorów w adresach: Slashe( / ) w internecie i Backslashe ( \ ) w DOSie i w Windows. Być może Slashe były pierwsze, być może Backslashe były pierwsze (nb były kiedyś systemy w których separatorem była kropka!) – nieważne, jako że obecnie oba standardy są w szerokim użyciu i nic nie stoi na przeszkodzie aby oba były traktowane równorzędnie ! (wygodne i najzdrowsze – bo na cóż komu to zróżnicowanie).
MSExplorer poszedł po rozum do głowy i jest mu wszystko jedno. Operze od pewnego czasu też jest wszystko jedno (nb kilka lat temu wstawiała Slashe po Backslashach(?) ). A Firefox… jeśli wpisze mu się link z Backslashami do strony na komputerze z Windows, stronę odnajduje i wyświetla – ale z analogicznym linkiem wskazującym na stronę w internecie już sobie poradzić nie raczy !”
1) Nie – to webmasterzy nie umieją dobrać sobie prawidłowych narzędzi i przeglądarki próbują się do takich przypadków dostosowywać, ale nie powinny, bo jeśli każdy powymyśla sobie co chce, to do każdej strony trzebaby było osobną przeglądarkę robić. Po to są właśnie standardy (te prawidłowe – nie wymysły Worda), aby wzajemnie sobie ułatwić życie.
2) Śmiem w to wątpić – autor tego nie wiedział, bo nie ma bladego pojęcia o tworzeniu stron internetowych. Dowiedział się o tym później i próbuje teraz misternie zatajać swoje braki w wiedzy na temat tworzenia stron internetowych. Nie wiedział też, że jakieś przeglądarki inne w ogóle istnieją i że mogą sobie nie radzić – dopiero po awansowaniu na zaszczytne miano osiołka internetu się o tym dowiedział.
Co było pierwsze – nie ważne – ważne, co zostało uwzględnione w standardzie po to, aby ułatwić życie twórcom stron, przeglądarek i odwiedzającym – wybrano slash i trzeba się do tego stosować i już, tak jak na drogach w Polsce trzeba jeździć prawym pasem – to standard.
MS IE nie poszedł po żaden rozum – spaścili sprawę, to zrobili obejście w swoim produkcie jeszcze bardziej komplikując sprawę, ale zapowiedziano, że docelowo kolejne wersje IE będą powracać do standardów, więc za niedługo może się okazać, że autor zostanie zmuszony do poprawiania swoich stron, bo niech IE porzuci obsługę błędnych backslash – to nikt na jego stronę nie wejdzie.
L11: “Zapewne znalazłby się program który potrafi wykonać to wstawienie taśmowo (bo w witrynie jest ca 3000 stron) i po kilku dniach pracy (szukanie programu, studiowanie obsługi, testy, nagrywanie na serwer) strony byłyby zgodne z … spuśćmy zasłonę na tę niestosowność … ponagleniem.
Po co jednak tracić aż tyle czasu na (jakby nie patrzeć) nudną i głupią robotę, skoro twórcom Firefoxa wstawienie analogicznego kodu zajęłoby najwyżej godzinę (Explorer i Opera jak wiadomo poszły już po rozum do głowy i same zmieniają kod „w locie”). A może tak ich by ponaglić ? …”
Nie kilku dniach – kilkunastu minutach (no najwyżej jak się nie umie, ale jak się nie umie, to po co się bierze za coś, za czego się nie umie? Za prowadzenie auta jak się nie umie – dostaje się kary – czemu nie zrobili tak w internecie – wielka szkoda).
Po co tracić czas? A no po to, że i tak kiedyś będzie trzeba – albo IE na tyle straci na popularności (co powoli następuje), albo dostosuje się do standardów i strona odleci w zapomnienie. Co więcej zajęło by to z pewnością krócej niż poprawianie FF, bo do tego trzeba doliczyć czas, w którym wszyscy sobie zaktualizują przeglądarki, żeby móc korzystać z takiego obejście.
Poza tym powtarzam – po rozum do głowy nikt nie poszedł – po prostu jest to tzw. workaround, który musi w locie poprawiać błędy webmasterów nie umiejących napisać poprawnego kodu.
L12: “Nie dziwota, że wolność tworzenia i publikowania stron w internecie jest fachowcom b. nie na rękę !
Stron wadliwych są miliony – zwłaszcza kiedy (prawem kaduka) za wadliwe uznają również te które działają bez zarzutu tylko pod jedną przeglądarką i mają to ogłoszone na stronie startowej.
Przymus tworzenia stron „poprawnych” zarobki fachowców zwiększyłby kolosalnie. Cytuję:
Jeśli ktoś nie czuje się kompetentny w jakiejś dziedzinie, a jest człowiekiem odpowiedzialnym, zleca wykonanie pracy fachowcom w danej dziedzinie, polegając na ich wiedzy i doświadczeniu. Tak robi się w całym cywilizowanym świecie.
Otóż jestem całkowicie kompetentny w dziedzinie: Pisanie w Wordzie stron do czytania Explorerem pod Windows (w zakresie takim jakiego wymagają moje texty). Strony moje może czytać ca 80% internautów znających język polski, co mi całkowicie wystarcza. Jeśli miałbym martwić się o pozostałe 20% (a nie mam obowiązku), to nie widać powodu dla którego nie miałbym martwić się także o kilka miliardów ludzi nie znających polskiego ! (tu kłania się nakaz stron multijęzycznych).
Do kompetencji doszedłem szybko, łatwo i przyjemnie (bez wgryzania się w HTML) – co niestety nie przyczyniło się do zmniejszenia bezrobocia wśród fachowców od stron uniwersalnych.
Tak dalej być nie może ! – postanowili Osiołkowcy – TAKICH jak on trzeba przywołać go do porządku! – i próbują stosować terror: piętnowanie, ponaglanie i podjudzanie: „pomóż nam! pisz do webmasterów” – okryty płaszczykiem troski o „dostępność dla wszystkich” (tu kłania się historia XX wieku, w którym taka „troska o wszystkich” omal nie zamieniła świata w obóz niewolników (oczywiście tym którzy niewolnikom rozkazywali ‘jak mają pracować’ powodziło się o wiele lepiej) ).”
Miliony wadliwych stron? Naprawdę? 99% działa na wszystkich przeglądarkach, jednak jest 1% osób biorących się za to, za co się brać nie powinni i mamy efekt w postaci 1% osiołków na świecie – trzeba ich piętnować, aby inni nie popełnili tego błędu, bo przecież można zrobić tak, aby go nie popełnić, tylko trzeba chcieć.
Autor nie jest osobą kompetentną w pisaniu kodu, bo go nie umie pisać. Zarobki fachowców by nie wzrosły – od tego są darmowe fora, na których jak się czegoś nie wie, to można zapytać i bezpłatnie i szybko uzyskać odpowiedź. Gdy autor zrobił tak na początku – nie korzystałby ze złego narzędzia do tworzenia stron i nie miałby żadnych problemów, mogąc się szczycić witrynami zgodnymi ze standardami – za darmo.
Strony autora teraz może czytać już tylko 60% gości i ta ilość spada stale – za niedługo będzie to mniejszość.
Bez wgrywania się w HTML do kompetencji żadnych w tej dziedzinie nie można dojść – trzeba korzystać z DARMOWYCH kursów dostępnych w internecie i się uczyć – do zdania prawa jazdy też trzeba się uczyć i poświęcić nieco czasu, aby “dojść do kompetencji”. Uważanie się za osobę kompetentną bez posiadania wiedzy na dany temat, to jak leczenie pacjentów w szpitalu będąc po studiach prawniczych.
Osiołkowcy mają rację – trzeba piętnować osoby bez kompetencji, bo leczyć nas będą prawnicy, a po drogach będą jeździć daltoniści.
L13: (nie cytuję, bo za dużo tam bełkotu)
1) To nie przeglądarki mają uwzględniać wiele standardów (bo nie ma wielu), tylko webmaster musi umieć jeden podstawowy.
2) To jest błąd i to, że Opera i IE stosują obejście PROBLEMU, to nie oznacza, że autor ma się cieszyć, bo mu się każdy dostosuje do jego błędnie napisanej strony
Autor narzekał, że brak mu komentarzy i rzeczowej krytyki do każdej z lekcji – oto je ma – miłego analizowania życzę i domagam się (podkreślam – domagam się) odpowiedzi na każdą z moich wypowiedzi, co więcej jak to nastąpi – zastosuję ripostę.
Poprawka to kwestia zarówno wiedzy, jak i woli autora – niestety nie posiada ani tego, ani tego (zapewne bardziej tego pierwszego, bo więcej czasu poswięcił na pisanie dyrdymałów, niż zajęłoby mu proste i szybkie dostosowanie się do standardów i to bez ponoszenia kosztów – przecież i tak czas już zmarnował na odpowiadanie – nieprawdaż?)
Zarzut korzyści majątkowych jest bzdurny, bo można wszystko zrobić samemu i to szybko – jak się tylko ma chęci.
Idę o 100 PLN, że komentarz zacytowany w L13 jest utorstwa samego “prawie jak webmastera” (prawie stanowi wielką różnicę)
PODSUMOWANIE:
Lekcje są przykładem szczytu głupoty i zadufania, przy jednoczesnym braku wiedzi (prowadzenie auta bez prawa jazdy jest idealnym i trafnym przykładem)
Główne cechy sławińkowiczów:
- brak wiedzy na tematy, które próbują poruszać
- postawa “to ja zawsze mam rację”
- dostosowywanie faktów do swoich potrzeb, przekręcanie znaczeń
- stosowanie błędnych porównań, nie adekwatnych do prezentowanych treści, mających na celu uwypuklić błędną prawdziwość swoich tez.
Czym jest spowodowany sławińkowiczowizm?
Zawsze myślałem, że to słabość piszącego, jednak teraz już wiem, że to czysta i nieuleczalna odmiana głupoty wrodzonej (oby nie zaraźliwa…, ale chyba nie, bo epidemii nie widać i raczej zamiast webmasterzy tworzyć w zacofanym MS Word tworzą coraz lepsze strony – już nie w HTML – choć on nadal istnieje i nic się nie zmienił i nadal jest standardem, ale w nowych językach – PHP, Ajax, które mają szansę zostać standardami w przyszłości. Takie “pasztety” programistyczne są już rzadkością – na szczęście).
Ciąg dalszy:
Już nie jest zabawne, bo kilka osób znalazło na tyle czasu w przerwie pomiędzy tworzeniem nowoczesnych witryn i zdecydowało się odpowiedzieć na stek bzdur zawartych w “lekcjach” słowo po słowie – czekamy na ripostę i z pewnością na nią odpowiemy.
Lekcje są słuszne – bardzo słuszne – pokazują jak NIE należy robić stron internetowych, oraz jak nisko można upajść próbując udowadniać, że jest się specjalistą w danej dziedzinie, jednocześnie pisząc, że nie ma się o niej bladego pojęcia. To straszne, zatrważające i niech zostanie ku pamięci przyszłych pokoleń, które na szczęście nie idą tą drogą.
L12 ucięto, jednak w nagrodę odpowiedź w tym komentarzu, że argument tam zawarty był bzdurny. Błąd popełniono nie z wygony, a z czystej niewiedzy i jest to oczywiste, bo gdyby autor o tym wiedział, to użyłby innego narzędzia i zaczął uczyć się HTML, tak jak uczyć się trzeba, aby jeździć samochodem, aby leczyć ludzi, aby naprawiać rury, nawet aby kopać rowy.
Praca ze wprowadzaniem poprawek nie dość, że nie byłaby ryzykowna (no najwyżej jeśli się nie zna HTML, ale to trzeba się uczyć – patrz akapit wyżej). Koszty? Jakie koszty – więcej czasu zajęło pisanie tych bzdur, a pieniądze do tego potrzebne nie są.
“I bardzo dobrze, że nie posłuchałem ich rady, ponieważ poprawka ta nic by nie dała !!”
Skąd autor to wie, jeśli jej nie wprowadził? Wróżbita?
“W Pikierze masowo używam symboli karcianych kolorów (pik kier karo trefl), których Mozilla–Firefox w ogóle wyświetlać nie raczy. Być może msWord naruszył tu jakiś „standard” (np symbole te powinny być wstawiane jako pliki jpg), a być może jest to niedoróbka w Mozilli. Oczywiście nie wiem. Wiem tylko że w msWordzie symbole te wstawia się i przetwarza b.łatwo – jak zwykłe litery.”
Bo to procesor tekstu, a nie edytor HTML. Autor nie wie tego, bo nic nie wie w temacie tworzenia stron internetowych. MS Word to nie edytor HTML, a procesor tekstu, którego tworzenie stron internetowych nie było przeznaczeniem.
“Oczywiste jest teraz dlaczego zignorowałem drugą radę Osiołkistów – abym użył przerabiacza kodu ze strony HTML Tidy. Zapewne jedynym efektem byłoby zmarnowanie kilku tygodni pracy.”
Skąd autor to wie? Spróbował? Przecież można nawet zrobić kopię plików (kilka sekund), zapuścić HTML Tidy (kilka minut) i zobaczyć czy strony po tym się włączą (ja sprawdziłem kilka – włączyły się – to już nie leniwstwo – to już skrajne upieranie się przy błędnej racji).
I na zakończenie:
“I wreszcie ostatnia rada Osiołkowców – abym używał edytora NVU.
Po pierwsze – jest już za późno, jako że mam ze 3000 stron napisanych msWordem, więc jak dopiszę nawet drugie tyle przy pomocy NVU, niczego to nie załatwi.
Po drugie – co jest znacznie ważniejsze – jest to edytor bardzo prymitywny !
1) nie jest WYSIWYG – zbyt często trzeba klikać, by zobaczyć obraz jaki będzie wyświetlony
2) nie ma wielu ułatwiających życie funkcji …
3) ani absolutnie mi niezbędnych obramowań do komórek w tabelkach (grubość i kolor)
4) nie zauważyłem w nim równie niezbędnych mi ramek
5) nie ma funkcji przenoszenia wyrazów (co zresztą Firefox–Mozilla i tak ignoruje!)
Do klasy msWorda mu bardzo ale to bardzo daleko.
Nie tylko rozumowanie Osiołkistów (a raczej jego brak) okazało się niefachowe – także ich rady.”
Nie jest – lepiej zacząć późno niż wcale.
Edytor jest prymitywny, bo trzeba umieć HTML – tak jak umie się prowadzić samochód z prawem jazdy – jak ktoś nie umie, nie siada za kółkiem.
1) Bo tak robi się strony – edytory WYSIWYG są dla tych, o już są naprawdę dobrzy i widzą co daje stosowanie takich edytorów i co najważniesze UMIEJĄ SKORYGOWAĆ ICH BŁĘDY.
2) Bo tak robi się strony – patrz 1.
3) Bo wstawia się je za pomocą znaczników table, bordercolor itp. Są jednak narzędzia to automatyzujące, ale i tak trzeba się znać i koniec.
4) Ramek w ogóle nie powinno się stosować, ale jak już to jest znacznik frame od tego i się go stosuje.
5) Bo to edytor tekstu i robi błędne siłowe przenoszenie – nie stosuje się tego, można użyć tagu justify, vo powoduje, że akapity wyglądają pięknie dzięki zmiennemu rozmiarowi spacji.
To raczej MS Wordowi do klasy NVU brakuje lata świetlne – niestety trzeba umieć HTML, a jak się nie umie, to trzeba się uczyć (co jest bezpłatne).
Niefachowe są te lekcje – udowadniają, że przed uzyskniem dostępu do internetu powinno się przechodzić testy IQ – przesiałoby takie szkodliwe elementy (i dzieci neo przy okazji).
W skrócie – autor jeździ po ulicy lewym pasem i osobom zwracającym mu uwagę i oferującym cenne wskazówki odgraża się. Wcześniej, czy później dojdzie jednak do wypadku i autor będzie musiał swoje postępowanie przemyśleć (albo IE zejdzie poniżej 50% w Polsce, co jest coraz bliżej, albo wyjdzie jego nowa wersja i niech skasują backslashe, albo ramki, to autor będzie poprawiać już nie 3, a 5, albo 6 tys. HTML, bo nie chciał tego robić za wczasu)
PS: Albo poda Microsoft do sądu – nie zdziwiłbym się, bo autor nie umie przyznać się do błędu – i to w całej sprawie jest najgorsze.
The End – miłego czytania :]
Autor Komentarza 46 napisał w nim:
Idę o 100 PLN, że komentarz zacytowany w L13 jest utorstwa samego “prawie jak webmastera” (prawie stanowi wielką różnicę)
Lubię się zakładać, ale najpierw chciałbym wiedzieć o co chodzi.
Proszę więc napisać jaśniej:
1) który to komentarz, bo w L13 jest ich kilka?
2) kto jest tym “prawie jak webmaster”?
3) o co chodzi w tym zdaniu w nawiase?
1) We własnym tekście szukać nie umiesz?
2) Reklam nie oglądasz?
3) Reklam nie oglądasz?
Przeczytałem tą żenadę (tj. “lekcje”). Komentarze 45 i 46 (czyli bez tego jednego nademną) już chyba wyczerpały temat, ale pośmiać z głupiego się można chyba? Co nie?
> Do klasy msWorda mu bardzo ale to bardzo daleko.
Ohohohoahahaha. Klasy? Proszę mnie nie rozśmieszać. Z edytorów WYSIWYG jedyny reprezentujący jako taki poziom to Pajączek (płatny, ale niekiedy pełna wersja była dodawana za darmo do czasopism komputerowych, a MS Word przecież też jest płatny i to dużo więcej) BTW: Zapłacić za program, który nie nadaje się do tego celu, do którego autor chciał go zakupić – idiotyzm. MS Word może być do drukowania wypracowań do podstawówki, a nie do pisania stron.
> Wstawienie go do wszystkich stron wymagałoby aż tygodnia ryzykownej pracy.
Ryzykownej? Ohohohohoahahahaha. Proszę mnie nie rozśmieszać. Tydzień? Ohohohohoahahahaha. No jak ktoś nie umie – to tydzień.
O NVU
> 1) nie jest WYSIWYG – zbyt często trzeba klikać, by zobaczyć obraz jaki będzie wyświetlony
> 2) nie ma wielu ułatwiających życie funkcji …
> 3) ani absolutnie mi niezbędnych obramowań do komórek w tabelkach (grubość i kolor)
> 4) nie zauważyłem w nim równie niezbędnych mi ramek
> 5) nie ma funkcji przenoszenia wyrazów (co zresztą Firefox–Mozilla i tak ignoruje!)
1) Straszne… Taki specjalista, a nie umie sobie poradzić z takim problemem?
2) Tj.? Nie ma zapewne tego spinacza po prawej, co mówi co masz robić
3) Obramować w tabelach nie stosuje się bezpośrednio, a przez style – wtedy wpisuje się raz i wszystkie tabelki same się obramują i pokolorują – trywialne
4) Nie stosuje się ramek – zamiast tego stosuje się tabele właśnie (ino trzeba umieć)
5) bo taka funkcja nie istnieje – to, że Word sztucznie chlasta wyrazy to już inna bajka (Opera też to ignoruje, a IE będzie ignorować od wersji
> Oczywiste jest teraz dlaczego zignorowałem drugą radę Osiołkistów – abym użył przerabiacza kodu ze strony HTML Tidy. Zapewne jedynym efektem byłoby zmarnowanie kilku tygodni pracy.
Dla mnie nie jest oczywiste – bo jest pan wróżbitą – zapewne z kart pokerowych pan wróży :> Zmarnowanie kilku tygodni? Ohohohohohoahahaha – inteligentny człowiek zanim napisałby coś takiego – najpierw skopiowałby kilka plików ze strony na próbę i wrzucił je w program sprawdzając, czy ma rację faktycznie (oczywiście jej nie ma, bo na próbę zrobiłem to sam).
Ogólnie w “lekcjach” pojawia się tyle bzdur, że właściwie trzebaby każde zdanie komentować – na szczęście dwóch poprzedników się wysiliło, to ja tylko się pośmiałem troszkę.
Ale moi kochani – nadchodzi wybawienie: Internet Explorer 8 będzie wyświetlać strony internetowe zgodnie ze standardami – przepowiednia się spełnia (ba – nawet Acid2 przechodzi; zapewne autor lekcji nie wie co to jest – nie szukaj prosty człowieku – umysł sobie przeciążysz – jeszcze Ci się zawiesi jak MS Word i będę miał Ciebie na sumieniu). Co to oznacza? No tyle, że szanowne osiołki niestety do poprawy błędów zostaną zmuszone – wraz z Windowsem będzie instalowana przeglądarka, która nie wyświetli bełkotu programistycznego poprawnie. Oczywiście cieszy mnie to niezmiernie – autor w międzyczasie dopisał nowy zestaw stron z błędami, więc będzie miał więcej do przerabiania, lub jeśli mu się tak potwornie i strasznie nie chce – da sobie wreszcie spokój i zajmie się czymkolwiek na czym się zna (o ile coś takiego istnieje, z pewnością nie jest to brydż, bo analizując teksty merytorycznie, pomijając warstwę techniczną, także można się przerazić).
Tym razem proszę mu nie pomagać – są tacy ludzie na świecie, że muszą się samodzielnie przekonać, że nie mieli racji
serwis osiołki zakończył już swoją działalność, ale takich mądralińskich przybywa – oby przyszło nam godnie odejść z tego świata zanim oni właśnie zaczną nim rządzić. Niech się tymczasem rządzą na swoim podwórku… nie ruszać nawet kijem [...]