Archiwum z kategorii 'badzIEwie'
IE 6 – pożegnajmy go raz a dobrze!
Taki mały apel, pomysł dla odważnych webmasterów, właścicieli stron! Nie lubisz Internet Explorera w wersji 6?
W sumie w ogóle ktoś lubi IE 6?
Pomijając przypadek pewnego Pana, który udzielał lekcji w obronie swojej naj naj naj przeglądarki, ale to historia i pora aby zminimalizować udział tej przeglądarki do całkowitego minimum.
Zadanie dość ciężkie do realizacji, bo wielu użytkowników nawet nie spróbuje używać czegoś poza domyślnym IE 6 na swoim systemie Windows o tym samym numerze seryjnym co wielu znajomych, którzy mają też IE 6 bo nie mają alternatywy (automatyczne aktualizacje wyłączone, bo M$ chce sprawdzać legalność systemu, strony działają w badzIEwiu działają, nawet każdy bank potrafi się “poprawnie” w IE 6 wyświetlić – lol).
Jak podaje Gemius na dzień dzisiejszy jeszcze 10.29% jest w posiadaniu Internet Exlorera 6.
Przeciw używaniu tej wersji przeglądarki już szeroko komentowano podczas premiery IE 8, Jedną z akcji, którą warto wymienić jest akcja http://ie6.pl/ informująca użytkownika, że jest alternatywa, nie trzeba się męczyć programem z epoki kamienia łupanego.
Osoby będące w tym momencie oburzone, że ja, jak i nie tylko ja, aby zły IE 6 zniknął, polecam lekturę ze strony wspomnianej akcji – Dlaczego mam aktualizować przeglądarkę? – pytasz.
Do tej pory, każdy webmaster musi zazwyczaj tworzyć osobny plik arkusza stylów – dla naszego bohatera. Dość! Metody informacji jak prób przekonywania na zmianę przeglądarki były łaskawe, bo ktoś przeglądający sieć w IE 6 widział tylko komunikat informujący o zmianie i zalecających to zrobić.
A ja tak od siebie dodam poniższy sposób:
<!--[if lte IE 6]>
<script type="text/javascript" charset="utf-8">
alert('Używasz przestarzałej i niebezpiecznej przeglądarki - wykonaj natychmiast aktualizację swojej przeglądarki!')
window.location = 'http://www.mozilla-europe.org/pl/firefox/';
</script>
<![endif]-->
Oczywiście wklejamy w head strony i wymuszamy (nie informujemy) zmianę lub aktualizację – kierująć go od razu do strony z której pobrać można przeglądarkę – w moim przypadku jest to akurat strona Firefoksa.
Przykład działania jeśli ktoś jeszcze ma IE 6….
Dodatkowo gdyby portale typu nk.pl lub fotka wymusiły takie rzeczy na swych użytkownikach to w szybkim czasie IE 6.0 stałby się historią.
Wielkimi krokami nadchodzi test ACID 3!
Po tym jak na blogu programistów IE dowiedzieliśmy, że niebawem i Internet Explorer 8 będzie przechodził test ACID 2 bez problemów, zaczęto pracować nad kolejną wersją testu.
Rozpoczęto prace nad przygotowaniem testu ACID 3, który już wkrótce będzie siał spustoszenie
.
ACID 2 opierał się na statycznym języku HTML oraz CSS, natomiast wersja trzecia opierała się będzie głownie na ECMAScript oraz DOM – dynamicznej stronie. Silnikiem testu będzie 100 skryptów, które będą zawierały ‘pod testy’.
Ciekawostką może być to, że jeśli ktoś się czuje na siłach, aby pomóc – to możemy pomóc stworzyć jeden z pozostałych do zrobienia 4 testów (96 jest już gotowych).
Pomimo tego, że test nie jest w pełni wyposażony w te 100 skryptów, to możemy już sprawdzić, jak się podczas tego testu zachowują poszczególne przeglądarki. Oczywiście do testu został dołączona strona zawierająca wzorcowy wynik końcowy – taki jaki powinny uzyskać po teście poszczególne przeglądarki (będące na dzień dzisiejszy marzeniem). Poniżej zrzut poprawnie wykonanego testu ACID 3:

A teraz proponuje zejść na ziemie i sprawdzić jak się zachowuje nasza przeglądarka w teście (niepełnym).
UWAGA: Poniższe wyniki są uzyskane podczas przeprowadzenia testu na nie ukończonym projekcie ACID 3!
Firefox 2.0.11:

Opera 9.25

Flock:

A teraz szybki test ‘gwiazdy’ z pośród gwiazd: IE 6

Wyniki te nie oddają w żaden sposób, która przeglądarka na tą chwilę sobie radzi najlepiej z testem ACID 3, dlatego po ukazaniu się pełnego testu – przeprowadzę go jeszcze raz i zobaczymy, porównamy, która była najbliżej zwycięstwa!
Aby wykonać samemu test – przejdź do niego…
Chcąc dowiedzieć się dodatkowych informacji nt. testu ACID 3 polecam lekturę postu opisującego kilka szczegółów o ACID 3.
Internet Explorer 8 – przechodzi ACID2
To nie żart
Rok temu ujrzała światło dzienne wersja 7 Internet Explorera, szału nie zrobiła – bo pomimo “lepszego” działania sama zawierała błędy. Przyzwyczajenie Microsoftu, że długo długo nic lepszego nie będzie – prysło!
W zeszły piątek, po 7 miesiącach walki z “przebrzydłymi” standardami – można zaliczyć punkt na korzyść zespołu IE!
To nie IE 7 to podobno poprawnie umiejąca wyświetlić strony html przeglądarka firmy Microsoft! To Internet Explorer 8, która przeszła poprawnie test ACID2
Acid2 to test opracowany przez organizację Web Standards Project (WaSP), który ma pomóc przeglądarkom internetowym w spełnieniu standardów internetowych wyznaczanych przez organizację W3C. Główny nacisk w tym teście został postawiony na poprawność interpretowania stylów CSS (odpowiadających za wygląd i zachowanie strony), a także: języka oznaczeń HTML, przezroczystości obrazków PNG i osadzania obrazków w kodzie strony poprzez Data URL…. więcej na Wikipedii
Można by było teraz się radować, cieszyć – prawdą jest to, że nadal w sensie technologicznym są daleko za Firefoksem, Operą, które pomimo nowej siódemki IE nadal odbierają użytkowników. No ale to temat rzeka…
Więcej na ten temat:
Początek filmu robi wrażenie, jak bardzo był do d… Internet Explorer 7.
Ten niedobry Ptaszor – zapowiedział, skomentował i opublikował – “Saga o Lekcjach cz. 13″
Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź Pana Łukasza odnośnie mojego ostatniego wpisu nt. jego 12 lekcji. Można by powiedzieć:
Uderz pięścią w stół, a nożyce się odezwą…
Dobra, na tym zakończę zabawę w osobę posiadającą tomik z powiedzeniami
. Pan Łukasz, postanowił odpowiedzieć na mój humorystyczny post na temat jego podejścia do tworzenia stron internetowych i związanych z tym przemyśleń. Powstała Lekcja 13:

Po powyższym wstępie, cytacie moich słów, czytamy:
Ponieważ nigdzie nie porównywałem żadnych przeglądarek, skłonny byłbym przypuszczać, że Ptaszor miał halucynację, gdyby nie to że zaraz potem napisał „Dodatkowo autor daje 12 lekcji”, Słowo „Dodatkowo” jest tutaj manipulacją mającą Czytelnikom wmówić, że gdzieś tam wychwalałem wyszydzanego przez Osiołkowców Explorera, a ponieważ wyszydzanie Explorera jest b.modne, ma to nieprzychylnie nastawić do mnie Czytelników („huzia na tego który chwali Explorera”).
Panie Łukaszu, zauważyłem, że stara się Pan skierować tę “dyskusję” w kierunku takim, żeby zasadniczą rzecz, o którą w całym tym zamieszaniu chodzi, umieścić jak najbardziej z boku, a w sposób (jak Pan to sam określił) prostacki, zastąpić główny wątek poprzez próbę wyśmiania, obrażenia lub znieważenia mojej osoby, twierdząc, że mam halucynację itp. Rozumiem Pana zdenerwowanie, bo jak taki “szczeniak” jak ja może podważać Pańskie przemyślenia (czytaj Lekcje). Odpowiedź nasuwa się sama, gdyż za mną stoją fakty, ogólnie przyjęte standardy, lata pracy najlepszych programistów, i mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Jeśli w moje słowa Pan nie wierzy, to chyba się Pan nie ośmieli i dalej będzie twierdził swoje w obliczu szeregu artykułów, publikacji całego świata, a w szczególności rekomendacji organizacji W3C.
Twierdzenie, że serwis Osiolki.net wyszydza przeglądarkę Internet Explorer, jest tutaj nie na miejscu, bo wystarczy przeczytać kilka zdań ze strony głównej serwisu, aby dowiedzieć się, po co, na co i w jakim celu został on stworzony:
Chcemy, aby Internet był dostępny dla wszystkich, niezależnie od tego, jakiego systemu bądź przeglądarki używają. Dlatego promujemy standardy W3C i piętnujemy osiołkowate strony stworzone wyłącznie dla “jedynie słusznej” przeglądarki. Oficjalne kryteria znajdują się na stronie reguły.
Strony w naszym spisie działają nieprawidłowo nie z winy przeglądarek, lecz z winy webmasterów, którzy popełnili błędy i jak osły uparcie ich nie poprawiają.
Znaczenie “jedynie słusznej” nie oznacza, że wyszydzamy IE, bo mamy taki kaprys, więc:
… wyszydzanego przez Osiołkowców Explorera, a ponieważ wyszydzanie Explorera jest b.modne, ma to nieprzychylnie nastawić do mnie Czytelników („huzia na tego który chwali Explorera”).
Powyższe zdanie nie ma kompletnego sensu, bo wystarczy przeczytać jeden lub dwa artykuły na temat korzystania i działania Internet Explorera (nawet z przed trzech lat), aby zrozumieć, że dla własnego bezpieczeństwa należałoby podjąć jakieś kroki ku temu, aby nie narażać siebie i innych na nieprzyjemności.
A przecież jedyne co popełniłem poza Lekcjami to następujące stwierdzenie (2005, email do Osiołkowców): „Argumentujecie głupotami i filozofia Waszej działalności jest zasadniczo błędna” (nb podtrzymuję to w pełni – właśnie Lekcje miały to uwypuklić).
Tu przyznam Panu rację, ale w odniesieniu do Pana przypadku. Działalność serwisu oraz jego skuteczność (prawie 80% stron zgłoszonych do nas zostaje poprawiona) jest jak najbardziej pożądana. A wykręty typu Pana lekcji lub stwierdzenia, że to twórcy przeglądarek powinni się podporządkować i pozwolić na samowolkę w tworzeniu WWW zrobiłyby wiele krzywdy, nie tylko Panu, ale wszystkim dookoła. Także twierdzenie, że:
A jednak nie przeczytał albo nie pomyślał ! (niepotrzebne skreślić). Przecież jest oczywiste (patrz Lekcja 11), że ta poprawka zabrałaby lekko licząc kilka dni – skóra nie warta wyprawki (dla mnie). No i że nie jest to kwestia mojej wiedzy, lecz woli (mojej).
Jakaś poprawka nie jest warta wdrążenia, bo webmasterowi, tfu… wróć -> twórcy tej strony nie jest potrzebna, to tylko znaczy, że nie ma szacunku on do swoich użytkowników. Świadomie ich naraża, bo tak chce, choć jak zostało napisane w jednym z komentarzy do Osiołka Piker:
Autor używa Microsoft Word do generowania stron
Poleciliśmy HTML Tidy, który by to (i inne rzeczy) poprawił automatycznie.
Chwilę wcześniej, w Lekcji 13, jest stwierdzenie:
Teraz Ptaszor przepisuje wszystkie moje Lekcje (b.słusznie, bo ułatwi to Czytelnikom percepcję Jego komentarzy), jednak nie komentuje poszczególnych lekcji, zadowalając się następującym kilkuzdaniowym komentarzem sumarycznym:…
A co tu komentować?! Wszystko jest jasne jak słońce i tu nadal się dziwię, że uważa Pan zasadę działania Internetu i wszystkie rzeczy z nim związane jak partyjkę brydża, gdzie może Pan się wyłamać i mieć własne zdanie. Nie, to nie ta dziedzina! W Internecie trzeba przestrzegać pewnych reguł czy schematów (ogólnie zwanymi standardami) i nie jest w stanie zmienić tego jedna osoba.
Upsss… zapomniałem, że on pisze w MS Word – przecież ten edytor wymiata.
Na koniec powiem tylko: Buahahahahahhahaha…
To ostatnie zdania „komentarza”. Nie wiem co tu znaczy „wymiata” (chyba jakiś slang szczeniacki).Nie wiem też co znaczy Buahahahahahhahaha… Ostatni ryk barana?…
Hmm… myślę, że bardzo dobrze Pan wie, co oznacza “wymiata” – tylko chciał Pan pokazać, że mój post jest to jakiś gówniarski bełkot poprzez dodanie słowa “szczeniacki”. A to, czy tak jest, było widać po komentarzach umieszczonych pod poprzednim postem. Czy te wszystkie osoby nazwałby Pan także szczeniakami, bo uważają, że mam rację?
Powracając do używanego przez Pana edytora – to polecam darmowy edytor NVU, który nie dość, że pozwoli Panu na prawie identyczną budowę strony, to jeszcze stworzy do niej poprawny kod, nie tylko pod Explorera.
I kto tu się skompromitował? A sądziłem że moje Lekcje będą zrozumiałe dla wszystkich !
No właśnie, kto? Bo ja nie próbuje na siłę Panu wbić swoich poglądów na temat, w którym Pan jest konikiem. To Pan próbuje walczyć z tymi, co wiedzą sporo w dziedzinie, o której Pan nie ma bladego pojęcia.
Dobrze przynajmniej, że Ptaszor przyznał samokrytycznie, iż mózg ludzki jest ograniczony.
Chciałbym zauważyć, że moja krytyka dotyczyła Pana Lekcji, nie moich!
Dalsza część Pana lekcji to dosłownie szukanie dziury w całym! Lol… Ucięcie lekcji to nie żaden spisek; doszukiwanie się konspiracji w komentarzach także nie ma sensu. A szukanie zastępczego tematu to raczej nie powód, aby tylko coś odpisać! Żadnych konkretnych, mających sens argumentów! Czy nie lepiej przyznać się do błędu i dla siebie samego odpalić ten nieszczęsny HTML Tidy i cieszyć się większą popularnością własnej strony?
Z mojej strony to tyle w tym dość dziwnym i zarazem śmiesznym temacie…
BTW: O przydatności Osiołków w Sieci pisałem już nieraz, ale warto przypomnieć, czego ten serwis już dokonał!
Canvas – pierwsze kroki…
Po już dawnej zapowiedzi w końcu postanowiłem się szerzej przyjrzeć nowemu elementowi języka HTML 5 – czyli czym jest canvas?
Ok, na początek zobaczmy jak wygląda ten nowy i tajemniczy element <canvas>:
<canvas id="pierwszy_przyklad" width="150" height="150"></canvas>
Element Canvas posiada tylko dwa atrybuty; są nimi height i width. W powyższym przykładzie użyliśmy ich, ale w rozmiarach jakie sami chcieliśmy nadać naszej grafice. Są one opcjonalne i mogą być również określane jako własności DOM lub zasady CSS. Kiedy atrybuty wysokości i szerokości nie są określone, to wtedy obiekt <canvas> będzie posiadał wielkości domyślne czyli; 300 pikseli długości i 150 pikseli wysokości.
Elementu <canvas> możemy nadać takie same style jak normalne; obrazy (margines, obramowanie, tło, itd.). Kiedy do elementu <canvas> nie ma przypisanych żadnych stylów, to wtedy canvas będzie całkowicie przezroczysty.
Narysujmy, więc coś…
Wykonajmy nasz pierwszy rysunek za pomocą elementu canvas. Tworzymy pierwszą stronę, która będzie zawierała nasz powyższy kod elementu canvas, lecz samo wstawianie kodu nic nam nie wyświetli, a co dopiero cokolwiek ma narysować.
Chcąc rozpocząć rysowanie musimy zastosować metodę DOM getContext. Każdy element canvas posiada metodę DOM zwaną getContext do uzyskania dostępu do funkcji rysujących. Metoda getContext może przyjąć tylko jeden parametr, który to jest trybem rysowania. Aktualnie jest dostępny tylko jeden tryb i jest to tryb 2d. W przyszłości będziemy mogli zobaczyć tryb 3d, lecz teraz pozostajemy przy trybie 2d.
Korzystając z kolejnej metody DOM – getElementById, zdefiniujemy pierwszą linię skryptu pozwalającego nam na rozpoczęcie rysowania za pomocą elementu Canvas. Metoda ta pozwoli nam na uzyskanie dostępu do drugiej metody getContext, dzięki której mamy dostęp do trybu rysowania:
var canvas = document.getElementById('canvas');
var ctx = canvas.getContext('2d');
Starsze wersje przeglądarek?!
Firefox w wersji 1.0 i starsze jego wydania oraz np. Internet Explorer w wersji 6 nie potrafią rozpoznać elementu Canvas. Co teraz? ![]()
Potrzebujemy metody chroniącej przeglądarki, które nie wspierają canvas, przed uruchomieniem naszego skryptu. Można tego łatwo dokonać wykonując test metody getContext. Kawałek górnego kodu wyglądał będzie tak:
var canvas = document.getElementById('canvas');
if (canvas.getContext){
var ctx = canvas.getContext('2d');
// kod rysowania
}
Do kodu należy dodać jeszcze wyrażenie if, aby przeglądarka nie potrafiąca wczytać Canvas, nie próbowała tego zrobić.
Łączenie kodu
Połączę teraz wszystko, tworząc nam szablon podstawowego dokumentu do innych przykładów:
<html>
<head>
<title>Szablon elementu Canvas</title>
<script type="text/javascript">
function draw(){
var canvas = document.getElementById('pierwszy_przyklad');
if (canvas.getContext){
var ctx = canvas.getContext('2d');
}
}
</script>
<style type="text/css">
canvas { border: 2px solid black; }
</style>
</head>
<body onload="draw();">
<canvas id="pierwszy_przyklad" width="150" height="150"></canvas>
</body>
</html>
SZABLON – pobierz!
Wracając do kodu i spoglądając na skrypt zobaczymy, że została wywołana funkcja draw, która zostanie raz wywołana, kiedy zakończy się ładowanie strony (poprzez umieszczenie atrybuty onload w znaczniku body).
Ok, pierwsze koty za płoty
. Utworzyliśmy szablon, który posłuż nam niedługo jako podkład pod bardziej zaawansowane przykłady. Niebawem kolejne części opisu Canvas, a między czasie odsyłam do korzystania z zasobów Mozilla Developer Center.
Treść wraz przykładami została opracowana na podstawie Przewodnika po canvas, będącego częścią MDC PL.
Osiolki.net – już ponad 800 stron poprawionych
Tak, kolejna rocznicowa liczba wybiła na liczniku poprawionych Osiołków w serwisie Osiolki.net. Fakt, trochę czasu upłynęło, zanim się udało poprawić kolejne 50 osiołków od ostatniego wpisu, ale ważne, że do przodu
. Szczególnie należy się cieszyć, że jest jak jest, gdyż w zespole Osiołków – powiedzmy – panują ciche dni
. Co nie znaczy, że w serwisie nic się nie dzieje. Działamy, działamy…
W sumie “te” poprawione Osiołki już dawno były poprawione, tylko widniały na czarnej liście Osiołków. Z braku czasu zespół po publikacji nie wraca do zgłoszenia, chyba że Wy – użytkownicy odwiedzający serwis Osiolki.net – zgłosicie nam, że już strona została poprawiona. Wtedy sprawdzamy poprawioną stronę i od tego, czy została poprawiona, czy nie, zależy los osiołka na czarnej liście. W nagrodę za poprawę (pomimo publikacji) Osiołek taki jest przenoszony na widoczną listę stron poprawionych. Dodatkowo od tego momentu nie jest ta strona indeksowana w Google jako Osiołek.
Lepiej: Przy okazji chciałbym podziękować adasiowi za przeprowadzenie akcji wspomagającej serwis Osiolki.net. Dzięki jego pracy włożonej w sprawdzenie kilkudziesięciu umieszczonych na liście Osłów – przekroczyliśmy kolejny magiczny próg. Oby więcej osób niezwiązanych z zespołem chciało tak z nami współpracować. Dzięki wykonanej pracy adasia wiele stron zostało przeniesionych do kategorii stron poprawionych, nabijając nam licznik odniesionych sukcesów.
To niewyobrażalne, że już 800 stron zostało poprawionych przy udziale zespołu Osiolki.net. Niestety, czasem przypomina to walkę z wiatrakami, bo ciągle jeszcze są osoby tworzące potworki, buble i niedziałające strony. Jest to efekt braku dobrego przygotowania webmastera, a co za tym idzie – brak dobrych materiałów jasno omawiających proces nauki tworzenia stron.
Można jednak powiedzieć, że problem nie jest już zauważany przez wąskie grono specjalistów, lecz zaczęto głośno mówić o promocji standardów sieciowych. Miejmy nadzieję, że z czasem będę mógł napisać, że mamy Sieć wolną od potworków.
Osiolki.net – od kuchni…
Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego jedna strona trafia na listę Osiołków Polskiego Internetu, a druga nie? Kolejna grupa osób zadaje sobie pytanie; co tak długo? Przecież zgłosiłem stronę do Osiołków, mija miesiąc (jeden, drugi czasem i pół roku) a informacji o losach mojego zgłoszenia jak nie ma, tak nie ma. Chciałbym pokrótce opisać to co się dzieje z Waszymi zgłoszeniami, po tym jak zgłosicie stronę do Osiołków.
Skąd się biorą Osiołki?
W FAQ w serwisie jest to opisane, ale pobieżnie i bez żadnych przykładów. Oczywiście, aby móc cokolwiek robić, potrzeba nam kandydata do potencjalnego osła – a z tym nietrudno w Polskim Internecie. Na stronie nt. procedury działania krótko opisane zostało skąd, jak i dlaczego -> czyli:
> Wpisy są zgłaszane przez odpowiedni formularz, czasem sami je dodajemy. Zgłoszony Osiołek najpierw trafia do kolejki, widocznej tylko przez administratorów strony.
Na zrzucie widzimy dość obszerny formularz zgłoszeniowy. Po wypełnieniu wymaganych pól i wysłaniu go do nas, rozpoczyna się cała procedura, która dla wszystkich zgłoszeń jest taka sama. Żadne strony nie są traktowane ulgowo.
Ok, zgłoszenie wysłane – widzimy je natychmiast, wewnątrz serwisu została stworzona specjalna tabela podsumowująca wszystko i wszystkich (zgłoszenia, adminów, strony poprawione oraz opublikowane). Po zalogowaniu się do serwisu na dzień dobry, widzimy ilość nieruszonych zgłoszeń:

Tak! Dobrze widzicie 169 zgłoszeń które muszą zostać sprawdzone, błąd musi zostać potwierdzony, poprawki opracowane i dosłownie w jak najbardziej prosty sposób opisane w mailu do twórcy strony. Drugie tyle stron mamy w moderacji.

Na powyższym zrzucie jest to liczba Osiołków, którymi ja się zajmuje oraz ogólna liczba moderowanych zgłoszeń. Kolejnym wyszczególnieniem jest podsumowanie stron, które zaszczyciły nas nie poprawieniem swoich stron – czyli Osiołków Polskiego Internetu. Te zgłoszenia są zawsze publikowane na stronie głównej Osiołków.

Często się zdarza, że do twórcy strony, która została osiołkiem zaczynają docierać nasze prośby i strona ulega poprawie. Nazywamy to stronami poprawionymi – widocznymi na stronie Osiołków pod adresem: http://osiolki.net/poprawione.
Kolejną grupę zgłoszeń to te, które zostały poprawione w umówionym terminie. Tym stronom i ich autorom zależało, aby nie być na naszej liście i dokonali poprawek na stronie.

Jeśli strona na tej liście się znajdzie – to oznacza to tyle, że warto włożyć swój trud i czas, aby czasem strony w ogóle niedostępne, stały się otwarte na wszystkie możliwe przeglądarki. Ostatnią grupą (najliczniejszą) są strony, które zostały zgłoszone jako strony mające niby mieć jakiś defekt np. w Firefoksie lub Operze, a my po sprawdzeniu na kilku różnych “maszynach” nie potrafimy go odtworzyć.

Niestety jak wygląda świeże jakieś zgłoszenie nie pokaże gdyż nie mogę – ze względów oczywistych.
Walka z wiatrakami?
Jak w opisie serwisu możemy się dowiedzieć:
> Badamy, czy zgłoszony problem rzeczywiście istnieje i zasługuje na miano Osiołka. Następnie kontaktujemy się z webmasterem osiołkowatej strony i informujemy go o problemie oraz sugerujemy rozwiązanie, jeśli udało nam się je znaleźć.
Na poprawienie błędu czekamy tydzień. Jeśli jest on trudny do poprawienia i webmaster wyrazi chęć współpracy, to ustalamy dłuższy termin.
Gdy czas upłynie, dajemy webmasterowi jeszcze jedną szansę poprzez wydłużenie terminu o 24 godziny, a jeżeli i wtedy nie będzie żadnego odzewu, strona w pełni swej osiołkowatości trafia na naszą czarną listę.
Powyższy opis to sedno tego co robimy. Rozpoczyna się żmudna i czasem długoterminowa walka o poprawienie strony, czasem (ok. 1/4 zgłoszeń – potwierdzonych, czyli zawierających błąd) albo jesteśmy ignorowani, albo co lepsze straszeni, pouczani i sam jestem pełen podziwu dla tych osób! Czemu, a temu, że dostając gotową poprawkę w postaci kodu, skryptu wraz z opisem krok po kroku, co należy zrobić aby strona działała poprawnie we wszystkich przeglądarkach, webmasterzy Ci potrafią pisać *dosłownie wszystko*, zamiast wprowadzić poprawki w 5 minut. To nie żart z tymi 5 minutami, bo ileż to siły wymaga zaznaczenie kodu z maila, naciśnięcie “Kopiuj” i “Wklej” w kod właściwej strony.
Wiele razy spotkałem się z zarzutem wymuszanie poprawy w określonym czasie (7 dni dajemy webmasterom, albo o wprowadzenie pięcio-minutowych poprawek). Od razu wyjaśniam, że to nie jest termin ostateczny – wystarczy napisać do osoby prowadzącej konkretne zgłoszenie o to, że nie da się poprawić danej strony w takim czasie i podania daty wprowadzenia poprawek.
Jeżeli natomiast nikt nie odpowiedział na kolejny nasz list wraz z pierwszym listem, to publikujemy stronę jako Osiołka Polskiego Internetu wraz z sugerowanym rozwiązaniem.
W momencie gdy, webmaster wprowadzi poprawki przed publikacją to zgłoszenie trafia do bazy stron poprawionych, ale dla nikogo niewidocznych i jego strona nie jest publikowana.
Dla bardzo upartych lub bardzo niechcących osób w dostosowaniu swojej błędnej strony, mamy specjalną nagrodę. Publikacja wraz z tytułem obok; Super Osiołek oznacza, bardzo ciężki nasz bój ws. danej strony. Niestety, przegrany bój! Bo chodzi nie o to, aby “wyśmiać stronę” i opublikować ją na liście, ale o przekonanie, że warto otworzyć swoją stronę dla użytkowników nowoczesnych przeglądarek.
Idealnym przykładem takiego postępowania jest choćby ta strona, skala błędu jaki istnieje na stronie oraz ilość prób dotarcia do webmastera, dialogu z nim zakrawa na … No, poniżej fragment zrzutu Super Osła oraz poczytajcie komentarze pod opublikowanym wpisem:

Jednym z moich opublikowanych Osłów jest przypadek firmy robiącej kuchnie na wymiar. Do poprawy zaledwie trzeba wykonać zamianę \ na /, ale niestety to było za trudne dla twórcy tej strony. A dostał on list ze wszystkimi poprawkami.
A pomimo upływu czasu nadal nic nie jest poprawione:
Heh, podsumowaniem tego krótkiego zwiedzania serwisu Osiolki.net, jest stwierdzenie, że jeśli są twórcy stron nie przestrzegający kilku ważnych zasad w tworzeniu WWW i mając podane rozwiązania występujących problemów dosłownie “na tacy”, to strona ta i jej twórca – nie są godnymi uwagi.
Bezpieczeństwo, czy raczej jego brak!?
Bezpieczeństwo to dla osób tworzących systemy bankowe jak i ich strony to raczej pojęcie względne. Bardzo dobrze to pokazuje lista opublikowanych stron banków.
> Skoro twórcy niżej wymienionych systemów bankowych i sklepów nie potrafili trzymać się standardów WWW, to skąd masz pewność, że potrafią trzymać się standardów bezpieczeństwa i należycie chronić twoje pieniądze?
Skoro polecają przeglądarkę słynącą z dziur w zabezpieczeniach, to skąd wiesz, że sami dbają o używanie bezpiecznego oprogramowania?
Ten krótki fragment tekstu oddaje w pełni zagrożenie, przy używaniu ze stron bankowości elektronicznej. Miejmy nadzieję, że już niedługo się to zmieni… Ale jak to mówią, nadzieja matką głupich. Zawsze będą osoby podające się za webmasterów, a tak na prawdę psujących rynek usług WWW.
Pamiętajcie, że zawsze możecie pomóc – wystarczy tylko wspomóc Osiołki wysyłając list do potencjalnego lub już opublikowanego wpisu któregokolwiek z Osiołków na liście.
Firefox 2 – 2M pobrań Firefoksa w 24 godziny!
Jak się możemy dowiedzieć, ze strony beltznera:
>Within 24 hours of the official launch on Tuesday, there were over 2 million people using Firefox 2, and we were seeing a peak rate of more than 30 downloads per second from our website.
Od momentu wydania we wtorek Firefoksa 2, dwa miliony ludzi pobrało najnowszą wersję Lisa
. Co oznacza, że w ciągu jednej sekundy odbywało się ponad 30 pobrań (mam nadzieję, że nadal tak będzie) ze stronki getfirefox.com.
Na blogu IE 7, pojawił się także wpis nt. ilości pobrań Internet Explorera, który ujrzał światło dzienne w środę w zeszłym tygodniu. Dowiemy się z tego postu, że nową wersję badzIEwia 7, w ciągu 4 dni pobrano trzy miliony razy.
> Just in case you missed it somehow, we released IE7 last Wednesday. In the first four days over three million of you have already downloaded the final release.
Czyż ten fakt nie napawa Was optymizmem? Bo mnie utwierdza w zdaniu, że M$ przegrał rynek przeglądarek!
Osiolki.net – już 750 stron poprawionych!
Tak, kolejne strony w polskim Internecie działają poprawnie! W tytule napisałem o 750 stronach, ale że zabieram się do pisania tego postu już któryś tam dzień z kolei, to rzeczywista liczba na tą chwilę wynosi 755 stron poprawionych.

Ta liczba ma się nijak do liczby stron w Internecie, ale jeśli popatrzymy na reali, Osiolki.net do tej pory bardzo pomogły polskiej społeczności webmasterów. Nawet pokuszę się o twierdzenie, że niektórych skierowały na odpowiedni “tor” i dzięki naszej ingerencji w odpowiednim momencie – teraz wiele osób robi ładne i co najważniejsze poprawne strony.
Lecz nadal jeszcze istnieje spora liczba firm, które żyją z niewiedzy klienta i wciskają mu przestarzały i nic już nie warty kod do jego strony. Klient płaci – słono płaci (tym samym oczekując efektu), ale jedynym efektem po kliku miesiącach jest strata czasu, nerwów i co najgorsze pieniędzy zainwestowanych w nie działający jak należy serwis WWW. Co ogarnia taką osobę nabitą w butelkę? Złość! Złość, że musi po raz kolejny zapłacić kolejnemu twórcy albo za poprawę źle napisanej strony, albo napisanie od nowa (co dość często jest najszybszym i najtańszym rozwiązaniem). Ile takich osób jest co zawiodły się na jednym osobniku zwącym się “webmasterem”, to nie wiem, ale wiem, że właśnie tera, po wydaniu badzIEwia w wersji 7, powinno to wyjść na wierzch. Czemu?
Jak nie znacie odpowiedzi to czytajcie dalej
. M$, po pięciu latach raczył wydać coś co w gruncie rzeczy możemy już nazwać przeglądarką, lecz w powijakach. Dojrzałość Firefoksa oraz Opery czyni badzIEwie w wersji 7 przeglądarką. porównując wersje szóstą z siódmą mam wrażenie, że porównuje wersje 6 z setną, ale to szczegół, a bardziej dosłownie efekt brak jakiegokolwiek pracy nad aktualizacją swojego produktu, po tym jak M$ osiągnął prawie cały rynek swą super dziurawą przeglądarką o nazwie Internet Explorer 6. I do dziś by tak było, gdyby nie konkurencja, na początku zapewne ignorowana, stała się zagrożeniem szybciej niż nie jeden sobie to wyobrażał, a co najgorsze (zależy dla kogo
), odgryzła dość sporą cześć użytkowników. Zmusiła ona M$ do pracy nad nową wersją przeglądarki, lecz już było za późno, teraz co by Microsoft nie wydał nie zatrzyma utraty użytkowników na rzecz Firefoksa czy Opery. Na szybko skopiowana pod względem zawartości (wyposażenia) funkcji, będących czymś zwyczajnym już w nowoczesnych przeglądarkach wypuszczono nową wersję IE.
Aby móc w ogóle powiedzieć, że IE 7 to przeglądarka na miarę czegokolwiek, Microsoft musiał się odciąć od korzeni i wszystkiego co złe w IE 6. Mówiąc wprost samemu sobie zaprzeczyć. Takie postępowanie, czyli przyznanie się, że własne jakieś wymysły działające tylko w IE 6 są złe, musiał ciężko przez gardło przejść niejednemu twórcy tych super dziurawych wymysłów. W końcu obrano kurs w dobrym kierunku wyznaczonym przez konsorcjum W3C.
Konsekwencje będą nie małe, bo zrujnują nie jednego naciągacza, który do tej pory bazował na tworzeniu WWW tylko pod badzIEwie 6. Najlepsze jest to, że osoby za tak zaślepionymi oczami na IE 6, straciły z dniem wydania IE 7, wszystkie argumenty na to, że jest to najlepsza przeglądarka, bo zrobione nieprawidłowo strony działające w IE 6, a nie działające w jakiejkolwiek alternatywnej przeglądarce – w ie 7 kompletnie się rozsypują, tracą funkcjonalność i powodują teraz już u niejednego samozwańca “webmastera” furie. Nagle ich ulubiona przeglądarka stała się wrogiem dla własnego użytkownika. Nie toleruje błędnego kodu itd. – za to trzeba przyznać, M$ zaczął patrzeć w kierunku rozwoju Sieci, a nie tylko poszerzania własnego konta w banku.
Jak zwykle są dwie strony medalu, tu IE 7 zaczyna walczyć za poprawnością w pisaniu stron, a z drugiej strony Microsoft wydaje narzędzia emulujące IE 6 w IE 7. Bezsens totalny, wynikający zapewne ze strachu przed utratą dalszych użytkowników. Mam tylko nadzieję, że niedługo te narzędzia znikną, jak i zniknie IE 6. Są duże szanse na to, że tym razem wymiana przeglądarki nie potrwa tyle co poprzednie przejście IE 5.5 na IE 6. Już na początku listopada nowa wersja przyjdzie do każdego legalnego użytkownika jako zwykła aktualizacja, jak co miesiąc.
Efekt tego będzie taki, że Osiolki.net po raz kolejny zostaną zarzucone zgłoszeniami. Jeszcze przed samą premierą wersji siódmej samego zła, zgłoszeń zaczęło przychodzić bardzo mało (efekt tego, że Sieć zaczęła się sama oczyszczać z bubli oraz oczywiście naszej działalności). W momencie pojawienia się 7, zgłoszenia zaczęły rosnąć, na dzień dzisiejszy już o dwa razy, a co będzie po automatycznej aktualizacji?
Zostawiam pytanie bez odpowiedzi, bo aż strach się bać, co ukaże ta aktualizacja. W każdym bądź razie, działając w serwisie Osiołki Polskiego Internetu ma się wrażenie, że dzięki swojemu wkładowi w pracę tego serwisu, czyni się Internet lepszym. Niebawem czas pokaże czy dobrze myślę… Jak to się mówi: “wszystko wyjdzie w praniu“.







