Suczki i pryki w polskim tłumaczeniu W3C
Takie było moje pierwsze skojarzenie jak przeczytałem jedną z pozycji w polskim tłumaczeniu stron poświęconych CSSowi
Takie było moje pierwsze skojarzenie jak przeczytałem jedną z pozycji w polskim tłumaczeniu stron poświęconych CSSowi
Jakieś kilka dni temu, będąc zalogowanym na narodowym portalu nk, przez przypadek odkryłem, że w galerii we własnym profilu po kliknięciu w ostatniego aktywnego znajomego, po pojawieniu się okienka wiadomości stronka w delikatny spoób się rozlatuje (pojawia się po prawej stronie scroll).
Długo się nie zastanawiając, sprawdziłem Firebugiem cóż takiego w kodzie psuje NK. Szybka diagnoza i po chwili odkryłem co za zło siedziało w arkuszu stylu Naszej-klasy.
Postanowiłem pomóc :D! Zrzuty porobiłem, problem opisałem, poprawkę dodałem, ze wszystkimi zaleceniami dot. zgłaszania błędów się zapoznałem, system oraz wersje przeglądarki wpisałem (Fx 3.0.5) i wysłałem…
Otrzymałem komunikat, że zespół NK mi odpowie wciągu 48 h. Niech se odpowiadają… I szczerze to w sumie już zapomniałem o tym mailu, aż tu wczoraj tuż przed północą, po 10 dniach od wysłania mojego listu z poprawkami dostaje odpowiedź od “techników” NK. Heh… poniżej go wkleiłem…
Miłej lektury
Witam,
Dziękuję za kontakt.
Uprzejmie informuję, iż należy wyczyścić cache przeglądarki (opcja ta znajduje
się w narzędziach - usuwanie plików). Po tej czynności należy uruchomić
ponownie przeglądarkę. Następnie proszę wylogować się, będąc na stronie
głównej swojego profilu, oraz po paru minutach zalogować ponownie. Jeżeli
problem będzie się powtarzał, uprzejmie proszę o instalację najnowszej
przeglądarki innej firmy. Darmowe przeglądarki internetowe dostępne są w
każdej wyszukiwarce. Pragnę nadmienić, iż portal nasza-klasa.pl nie
współpracuje, z przeglądarkami internetowymi Opera.Proszę również, o poprawne wylogowywanie się z portalu po zakończeniu
korzystania z niego przez każdego użytkownika komputera.
Pozdrawiam.
Lekko zdezorientowany odpisałem:
Nasza Klasa pisze:
> Witam,
>
Witam,
> Dziękuję za kontakt.
>
Ah, te 48 godzin (jakie sami sobie wyznaczacie na odpowiedź i pocieszacie natrętnych użytkowników, mających problemy z obsługą przeglądarki, że instrukcja jej obsługi niebawem nadejdzie), lekko się przeciągnęło do 10 dni…
> Uprzejmie informuję, iż należy wyczyścić cache przeglądarki (opcja ta znajduje
> się w narzędziach - usuwanie plików).
Hmm..Zbladłem. Na prawdę. To może inaczej…
Uprzejmie Państwa informuję, że nie jest na miejscu Państwa odpowiedź. Zgłosiłem Państwu problem z Waszym portalem, dołączyłem zrzuty, wskazałem poprawkę jaką należy wprowadzić oraz szczegółowo opisałem krok po kroku jak powtórzyć występujący błąd. A to odpowiedź dotycząca czego?
![]()
Rozumiem, że albo moje zgłoszenie techniczne trafiło w ręce osoby, która nie ma pojęcia o czym pisałem i ma gotowe formułki w stylu tej jaką mi Państwo wysłali, albo gadam sobie z jakimś bocikiem, którym masowo odpowiadacie na zgłoszenia użytkowników. Dobre
![]()
> Po tej czynności należy uruchomić
> ponownie przeglądarkę. Następnie proszę wylogować się, będąc na stronie
> głównej swojego profilu, oraz po paru minutach zalogować ponownie. Jeżeli
> problem będzie się powtarzał, uprzejmie proszę o instalację najnowszej
> przeglądarki innej firmy.
To było dobre! Wam się nie chce poprawić jednego wpisu w css-ie i wolicie takie bajki odpisywać, w pewien sposób się kompromitując, gdyż jak wyżej wspomniałem opisałem błąd załączając poprawkę, która go eliminuje.> Darmowe przeglądarki internetowe dostępne są w
> każdej wyszukiwarce.
Nio, nio to zapewne nowość?! Heh, łopatologia stosowana. Dzięki, bo nie wiedziałem. ROTFL
> Pragnę nadmienić, iż portal nasza-klasa.pl nie
> współpracuje, z przeglądarkami internetowymi Opera.
>
Żal.pl tutaj nie pomoże, w 95% jestem pewien, że odpisał mi automat. Przypomnę tylko, że błąd zgłaszałem używając Fx 3.0.5 -> Firefoksa 3.0.5 takiej darmowej przeglądarki z każdej wyszukiwarki :P.
Aha, żeby nie było - *wyraźnie to napisałem* wg Waszych zaleceń.
> Proszę również, o poprawne wylogowywanie się z portalu po zakończeniu
> korzystania z niego przez każdego użytkownika komputera.
>
No tak, rada trafna. Nawet nie liczę na jakąkolwiek logiczną odpowiedź. :]
> Pozdrawiam.
>
–
Pozdrawiam (bardzo rozbawiony),
Tomasz Sokół,
Treść odpowiedzi pomocy technicznej NK pozostawię bez komentarza, bo świadczy ona tylko o tym, że tekst pisany kole w oczy
Po napisaniu odpowiedzi, byłem w 100% przekonany, że nikt nawet nie spojrzy na mój list a tu w ciągu trzech minut odpowiedź:
Witam,
Dziękuję za kontakt.
Uprzejmie proszę zatem, o przesłanie w załączniku listu zrzutów z ekranu, na
których widoczny będzie problem opisany przez Państwa w pierwszym liście.
Pozdrawiam.
ROTFL, co pierwszy liścik się zgubił (ten wysłany przez formularz pomocy technicznej)?
Czyli co odpisano mi na list, choć nie wiadomo było na co się odpisuje? Też tak można - jednym słowem burd.. tam lekki macie
Po kilku minutach wysłałem poprawkę ponownie, zobaczymy ile będzie trzeba czekać na efekt… W takich sytuacjach aż szkoda, że Osiolki.net zakończyły swą działalność :].
Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź Pana Łukasza odnośnie mojego ostatniego wpisu nt. jego 12 lekcji. Można by powiedzieć:
Uderz pięścią w stół, a nożyce się odezwą…
Dobra, na tym zakończę zabawę w osobę posiadającą tomik z powiedzeniami :P. Pan Łukasz, postanowił odpowiedzieć na mój humorystyczny post na temat jego podejścia do tworzenia stron internetowych i związanych z tym przemyśleń. Powstała Lekcja 13:

Po powyższym wstępie, cytacie moich słów, czytamy:
Ponieważ nigdzie nie porównywałem żadnych przeglądarek, skłonny byłbym przypuszczać, że Ptaszor miał halucynację, gdyby nie to że zaraz potem napisał „Dodatkowo autor daje 12 lekcji”, Słowo „Dodatkowo” jest tutaj manipulacją mającą Czytelnikom wmówić, że gdzieś tam wychwalałem wyszydzanego przez Osiołkowców Explorera, a ponieważ wyszydzanie Explorera jest b.modne, ma to nieprzychylnie nastawić do mnie Czytelników („huzia na tego który chwali Explorera”).
Panie Łukaszu, zauważyłem, że stara się Pan skierować tę “dyskusję” w kierunku takim, żeby zasadniczą rzecz, o którą w całym tym zamieszaniu chodzi, umieścić jak najbardziej z boku, a w sposób (jak Pan to sam określił) prostacki, zastąpić główny wątek poprzez próbę wyśmiania, obrażenia lub znieważenia mojej osoby, twierdząc, że mam halucynację itp. Rozumiem Pana zdenerwowanie, bo jak taki “szczeniak” jak ja może podważać Pańskie przemyślenia (czytaj Lekcje). Odpowiedź nasuwa się sama, gdyż za mną stoją fakty, ogólnie przyjęte standardy, lata pracy najlepszych programistów, i mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Jeśli w moje słowa Pan nie wierzy, to chyba się Pan nie ośmieli i dalej będzie twierdził swoje w obliczu szeregu artykułów, publikacji całego świata, a w szczególności rekomendacji organizacji W3C.
Twierdzenie, że serwis Osiolki.net wyszydza przeglądarkę Internet Explorer, jest tutaj nie na miejscu, bo wystarczy przeczytać kilka zdań ze strony głównej serwisu, aby dowiedzieć się, po co, na co i w jakim celu został on stworzony:
Chcemy, aby Internet był dostępny dla wszystkich, niezależnie od tego, jakiego systemu bądź przeglądarki używają. Dlatego promujemy standardy W3C i piętnujemy osiołkowate strony stworzone wyłącznie dla “jedynie słusznej” przeglądarki. Oficjalne kryteria znajdują się na stronie reguły.
Strony w naszym spisie działają nieprawidłowo nie z winy przeglądarek, lecz z winy webmasterów, którzy popełnili błędy i jak osły uparcie ich nie poprawiają.
Znaczenie “jedynie słusznej” nie oznacza, że wyszydzamy IE, bo mamy taki kaprys, więc:
… wyszydzanego przez Osiołkowców Explorera, a ponieważ wyszydzanie Explorera jest b.modne, ma to nieprzychylnie nastawić do mnie Czytelników („huzia na tego który chwali Explorera”).
Powyższe zdanie nie ma kompletnego sensu, bo wystarczy przeczytać jeden lub dwa artykuły na temat korzystania i działania Internet Explorera (nawet z przed trzech lat), aby zrozumieć, że dla własnego bezpieczeństwa należałoby podjąć jakieś kroki ku temu, aby nie narażać siebie i innych na nieprzyjemności.
A przecież jedyne co popełniłem poza Lekcjami to następujące stwierdzenie (2005, email do Osiołkowców): „Argumentujecie głupotami i filozofia Waszej działalności jest zasadniczo błędna” (nb podtrzymuję to w pełni – właśnie Lekcje miały to uwypuklić).
Tu przyznam Panu rację, ale w odniesieniu do Pana przypadku. Działalność serwisu oraz jego skuteczność (prawie 80% stron zgłoszonych do nas zostaje poprawiona) jest jak najbardziej pożądana. A wykręty typu Pana lekcji lub stwierdzenia, że to twórcy przeglądarek powinni się podporządkować i pozwolić na samowolkę w tworzeniu WWW zrobiłyby wiele krzywdy, nie tylko Panu, ale wszystkim dookoła. Także twierdzenie, że:
A jednak nie przeczytał albo nie pomyślał ! (niepotrzebne skreślić). Przecież jest oczywiste (patrz Lekcja 11), że ta poprawka zabrałaby lekko licząc kilka dni – skóra nie warta wyprawki (dla mnie). No i że nie jest to kwestia mojej wiedzy, lecz woli (mojej).
Jakaś poprawka nie jest warta wdrążenia, bo webmasterowi, tfu… wróć -> twórcy tej strony nie jest potrzebna, to tylko znaczy, że nie ma szacunku on do swoich użytkowników. Świadomie ich naraża, bo tak chce, choć jak zostało napisane w jednym z komentarzy do Osiołka Piker:
Autor używa Microsoft Word do generowania stron
Poleciliśmy HTML Tidy, który by to (i inne rzeczy) poprawił automatycznie.
Chwilę wcześniej, w Lekcji 13, jest stwierdzenie:
Teraz Ptaszor przepisuje wszystkie moje Lekcje (b.słusznie, bo ułatwi to Czytelnikom percepcję Jego komentarzy), jednak nie komentuje poszczególnych lekcji, zadowalając się następującym kilkuzdaniowym komentarzem sumarycznym:…
A co tu komentować?! Wszystko jest jasne jak słońce i tu nadal się dziwię, że uważa Pan zasadę działania Internetu i wszystkie rzeczy z nim związane jak partyjkę brydża, gdzie może Pan się wyłamać i mieć własne zdanie. Nie, to nie ta dziedzina! W Internecie trzeba przestrzegać pewnych reguł czy schematów (ogólnie zwanymi standardami) i nie jest w stanie zmienić tego jedna osoba.
Upsss… zapomniałem, że on pisze w MS Word – przecież ten edytor wymiata.
Na koniec powiem tylko: Buahahahahahhahaha…
To ostatnie zdania „komentarza”. Nie wiem co tu znaczy „wymiata” (chyba jakiś slang szczeniacki).Nie wiem też co znaczy Buahahahahahhahaha… Ostatni ryk barana?…
Hmm… myślę, że bardzo dobrze Pan wie, co oznacza “wymiata” - tylko chciał Pan pokazać, że mój post jest to jakiś gówniarski bełkot poprzez dodanie słowa “szczeniacki”. A to, czy tak jest, było widać po komentarzach umieszczonych pod poprzednim postem. Czy te wszystkie osoby nazwałby Pan także szczeniakami, bo uważają, że mam rację?
Powracając do używanego przez Pana edytora - to polecam darmowy edytor NVU, który nie dość, że pozwoli Panu na prawie identyczną budowę strony, to jeszcze stworzy do niej poprawny kod, nie tylko pod Explorera.
I kto tu się skompromitował? A sądziłem że moje Lekcje będą zrozumiałe dla wszystkich !
No właśnie, kto? Bo ja nie próbuje na siłę Panu wbić swoich poglądów na temat, w którym Pan jest konikiem. To Pan próbuje walczyć z tymi, co wiedzą sporo w dziedzinie, o której Pan nie ma bladego pojęcia.
Dobrze przynajmniej, że Ptaszor przyznał samokrytycznie, iż mózg ludzki jest ograniczony.
Chciałbym zauważyć, że moja krytyka dotyczyła Pana Lekcji, nie moich!
Dalsza część Pana lekcji to dosłownie szukanie dziury w całym! Lol… Ucięcie lekcji to nie żaden spisek; doszukiwanie się konspiracji w komentarzach także nie ma sensu. A szukanie zastępczego tematu to raczej nie powód, aby tylko coś odpisać! Żadnych konkretnych, mających sens argumentów! Czy nie lepiej przyznać się do błędu i dla siebie samego odpalić ten nieszczęsny HTML Tidy i cieszyć się większą popularnością własnej strony?
Z mojej strony to tyle w tym dość dziwnym i zarazem śmiesznym temacie…
BTW: O przydatności Osiołków w Sieci pisałem już nieraz, ale warto przypomnieć, czego ten serwis już dokonał!
Dziś przeglądając jeden z komentarzy do opublikowanych Osiołków natrafiłem na odnośnik do jednej ze stron, która krytykuje działanie serwisu Osiolki.net oraz pokazuje wyższość Explorera na Firefoksem i Operą. Dodatkowo autor daje 12 lekcji i pokazuje jak ludzki mózg może być ograniczony :). Zapraszam na stronę http://www.pikier.com/lekcje.htm, która zawiera mądrości szalonego webmastera, autora osiołków (http://osiolki.net/osiolek/pikier, http://osiolki.net/osiolek/czytaj), który zamiast przeczytania choćby najgłupszego kursu HTML-a, postanowił wysnuć swoje własne przemyślenia na ten temat tworzenia stron WWW. Jedziemy!
Wszystkie wysnute przemyślenia naszego bohatera zostały zebrane i pisane przez długi okres czasu. Na zdrowy rozum są przemyślane i bohater ten powinien być w pełni świadomy tego co pisze i wiedzieć jak bardzo się tym textem ośmieszył.

Chciałem wyjaśnić, że wolałem porobić zrzuty oryginalnej treści, bo zaawansowany wygląd tej witryny mnie przerósł, a chciałbym, jej przekaz pokazać w bardzo obiektywny sposób. Lol!



Ostatnią lekcję uciąłem. Ale za to postanowiłem zajrzeć w jej źródło. Zostałem oczarowany stopniem skomplikowania kodu, dla tak zaawansowanej szaty graficznej. Oto i zrzut:
Mógłbym się odnieść do wszystkich bardzo złożonych uwag tego Pana, ale nie ma sensu. Po prostu komedia jak ludzie mogą być ograniczeni i niedoinformowani. Paradoksem jest też to, że pomimo poprawek wyłożonych na tacy - Pan ten ma takie zaufanie do własnej wiedzy, że woli się skompromitować, niż poświęcić kilka chwil na wprowadzenie poprawki. Upsss… zapomniałem, że on pisze w MS Word - przecież ten edytor wymiata. Na koniec powiem tylko: Buahahahahahhahaha…
Panie Łukaszu proszę następnym razem chwilę zastanowić się, zanim Pan da kolejną lekcję!
Tak, kolejna rocznicowa liczba wybiła na liczniku poprawionych Osiołków w serwisie Osiolki.net. Fakt, trochę czasu upłynęło, zanim się udało poprawić kolejne 50 osiołków od ostatniego wpisu, ale ważne, że do przodu :). Szczególnie należy się cieszyć, że jest jak jest, gdyż w zespole Osiołków - powiedzmy - panują ciche dni :P. Co nie znaczy, że w serwisie nic się nie dzieje. Działamy, działamy…
W sumie “te” poprawione Osiołki już dawno były poprawione, tylko widniały na czarnej liście Osiołków. Z braku czasu zespół po publikacji nie wraca do zgłoszenia, chyba że Wy - użytkownicy odwiedzający serwis Osiolki.net - zgłosicie nam, że już strona została poprawiona. Wtedy sprawdzamy poprawioną stronę i od tego, czy została poprawiona, czy nie, zależy los osiołka na czarnej liście. W nagrodę za poprawę (pomimo publikacji) Osiołek taki jest przenoszony na widoczną listę stron poprawionych. Dodatkowo od tego momentu nie jest ta strona indeksowana w Google jako Osiołek.
Lepiej: Przy okazji chciałbym podziękować adasiowi za przeprowadzenie akcji wspomagającej serwis Osiolki.net. Dzięki jego pracy włożonej w sprawdzenie kilkudziesięciu umieszczonych na liście Osłów - przekroczyliśmy kolejny magiczny próg. Oby więcej osób niezwiązanych z zespołem chciało tak z nami współpracować. Dzięki wykonanej pracy adasia wiele stron zostało przeniesionych do kategorii stron poprawionych, nabijając nam licznik odniesionych sukcesów.
To niewyobrażalne, że już 800 stron zostało poprawionych przy udziale zespołu Osiolki.net. Niestety, czasem przypomina to walkę z wiatrakami, bo ciągle jeszcze są osoby tworzące potworki, buble i niedziałające strony. Jest to efekt braku dobrego przygotowania webmastera, a co za tym idzie - brak dobrych materiałów jasno omawiających proces nauki tworzenia stron.
Można jednak powiedzieć, że problem nie jest już zauważany przez wąskie grono specjalistów, lecz zaczęto głośno mówić o promocji standardów sieciowych. Miejmy nadzieję, że z czasem będę mógł napisać, że mamy Sieć wolną od potworków.
Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego jedna strona trafia na listę Osiołków Polskiego Internetu, a druga nie? Kolejna grupa osób zadaje sobie pytanie; co tak długo? Przecież zgłosiłem stronę do Osiołków, mija miesiąc (jeden, drugi czasem i pół roku) a informacji o losach mojego zgłoszenia jak nie ma, tak nie ma. Chciałbym pokrótce opisać to co się dzieje z Waszymi zgłoszeniami, po tym jak zgłosicie stronę do Osiołków.
Skąd się biorą Osiołki?
W FAQ w serwisie jest to opisane, ale pobieżnie i bez żadnych przykładów. Oczywiście, aby móc cokolwiek robić, potrzeba nam kandydata do potencjalnego osła - a z tym nietrudno w Polskim Internecie. Na stronie nt. procedury działania krótko opisane zostało skąd, jak i dlaczego -> czyli:
> Wpisy są zgłaszane przez odpowiedni formularz, czasem sami je dodajemy. Zgłoszony Osiołek najpierw trafia do kolejki, widocznej tylko przez administratorów strony.
Na zrzucie widzimy dość obszerny formularz zgłoszeniowy. Po wypełnieniu wymaganych pól i wysłaniu go do nas, rozpoczyna się cała procedura, która dla wszystkich zgłoszeń jest taka sama. Żadne strony nie są traktowane ulgowo.
Ok, zgłoszenie wysłane - widzimy je natychmiast, wewnątrz serwisu została stworzona specjalna tabela podsumowująca wszystko i wszystkich (zgłoszenia, adminów, strony poprawione oraz opublikowane). Po zalogowaniu się do serwisu na dzień dobry, widzimy ilość nieruszonych zgłoszeń:

Tak! Dobrze widzicie 169 zgłoszeń które muszą zostać sprawdzone, błąd musi zostać potwierdzony, poprawki opracowane i dosłownie w jak najbardziej prosty sposób opisane w mailu do twórcy strony. Drugie tyle stron mamy w moderacji.

Na powyższym zrzucie jest to liczba Osiołków, którymi ja się zajmuje oraz ogólna liczba moderowanych zgłoszeń. Kolejnym wyszczególnieniem jest podsumowanie stron, które zaszczyciły nas nie poprawieniem swoich stron - czyli Osiołków Polskiego Internetu. Te zgłoszenia są zawsze publikowane na stronie głównej Osiołków.

Często się zdarza, że do twórcy strony, która została osiołkiem zaczynają docierać nasze prośby i strona ulega poprawie. Nazywamy to stronami poprawionymi - widocznymi na stronie Osiołków pod adresem: http://osiolki.net/poprawione.
Kolejną grupę zgłoszeń to te, które zostały poprawione w umówionym terminie. Tym stronom i ich autorom zależało, aby nie być na naszej liście i dokonali poprawek na stronie.

Jeśli strona na tej liście się znajdzie - to oznacza to tyle, że warto włożyć swój trud i czas, aby czasem strony w ogóle niedostępne, stały się otwarte na wszystkie możliwe przeglądarki. Ostatnią grupą (najliczniejszą) są strony, które zostały zgłoszone jako strony mające niby mieć jakiś defekt np. w Firefoksie lub Operze, a my po sprawdzeniu na kilku różnych “maszynach” nie potrafimy go odtworzyć.

Niestety jak wygląda świeże jakieś zgłoszenie nie pokaże gdyż nie mogę - ze względów oczywistych.
Walka z wiatrakami?
Jak w opisie serwisu możemy się dowiedzieć:
> Badamy, czy zgłoszony problem rzeczywiście istnieje i zasługuje na miano Osiołka. Następnie kontaktujemy się z webmasterem osiołkowatej strony i informujemy go o problemie oraz sugerujemy rozwiązanie, jeśli udało nam się je znaleźć.
Na poprawienie błędu czekamy tydzień. Jeśli jest on trudny do poprawienia i webmaster wyrazi chęć współpracy, to ustalamy dłuższy termin.
Gdy czas upłynie, dajemy webmasterowi jeszcze jedną szansę poprzez wydłużenie terminu o 24 godziny, a jeżeli i wtedy nie będzie żadnego odzewu, strona w pełni swej osiołkowatości trafia na naszą czarną listę.
Powyższy opis to sedno tego co robimy. Rozpoczyna się żmudna i czasem długoterminowa walka o poprawienie strony, czasem (ok. 1/4 zgłoszeń - potwierdzonych, czyli zawierających błąd) albo jesteśmy ignorowani, albo co lepsze straszeni, pouczani i sam jestem pełen podziwu dla tych osób! Czemu, a temu, że dostając gotową poprawkę w postaci kodu, skryptu wraz z opisem krok po kroku, co należy zrobić aby strona działała poprawnie we wszystkich przeglądarkach, webmasterzy Ci potrafią pisać *dosłownie wszystko*, zamiast wprowadzić poprawki w 5 minut. To nie żart z tymi 5 minutami, bo ileż to siły wymaga zaznaczenie kodu z maila, naciśnięcie “Kopiuj” i “Wklej” w kod właściwej strony.
Wiele razy spotkałem się z zarzutem wymuszanie poprawy w określonym czasie (7 dni dajemy webmasterom, albo o wprowadzenie pięcio-minutowych poprawek). Od razu wyjaśniam, że to nie jest termin ostateczny - wystarczy napisać do osoby prowadzącej konkretne zgłoszenie o to, że nie da się poprawić danej strony w takim czasie i podania daty wprowadzenia poprawek.
Jeżeli natomiast nikt nie odpowiedział na kolejny nasz list wraz z pierwszym listem, to publikujemy stronę jako Osiołka Polskiego Internetu wraz z sugerowanym rozwiązaniem.
W momencie gdy, webmaster wprowadzi poprawki przed publikacją to zgłoszenie trafia do bazy stron poprawionych, ale dla nikogo niewidocznych i jego strona nie jest publikowana.
Dla bardzo upartych lub bardzo niechcących osób w dostosowaniu swojej błędnej strony, mamy specjalną nagrodę. Publikacja wraz z tytułem obok; Super Osiołek oznacza, bardzo ciężki nasz bój ws. danej strony. Niestety, przegrany bój! Bo chodzi nie o to, aby “wyśmiać stronę” i opublikować ją na liście, ale o przekonanie, że warto otworzyć swoją stronę dla użytkowników nowoczesnych przeglądarek.
Idealnym przykładem takiego postępowania jest choćby ta strona, skala błędu jaki istnieje na stronie oraz ilość prób dotarcia do webmastera, dialogu z nim zakrawa na … No, poniżej fragment zrzutu Super Osła oraz poczytajcie komentarze pod opublikowanym wpisem:

Jednym z moich opublikowanych Osłów jest przypadek firmy robiącej kuchnie na wymiar. Do poprawy zaledwie trzeba wykonać zamianę \ na /, ale niestety to było za trudne dla twórcy tej strony. A dostał on list ze wszystkimi poprawkami.
A pomimo upływu czasu nadal nic nie jest poprawione:
Heh, podsumowaniem tego krótkiego zwiedzania serwisu Osiolki.net, jest stwierdzenie, że jeśli są twórcy stron nie przestrzegający kilku ważnych zasad w tworzeniu WWW i mając podane rozwiązania występujących problemów dosłownie “na tacy”, to strona ta i jej twórca - nie są godnymi uwagi.
Bezpieczeństwo, czy raczej jego brak!?
Bezpieczeństwo to dla osób tworzących systemy bankowe jak i ich strony to raczej pojęcie względne. Bardzo dobrze to pokazuje lista opublikowanych stron banków.
> Skoro twórcy niżej wymienionych systemów bankowych i sklepów nie potrafili trzymać się standardów WWW, to skąd masz pewność, że potrafią trzymać się standardów bezpieczeństwa i należycie chronić twoje pieniądze?
Skoro polecają przeglądarkę słynącą z dziur w zabezpieczeniach, to skąd wiesz, że sami dbają o używanie bezpiecznego oprogramowania?
Ten krótki fragment tekstu oddaje w pełni zagrożenie, przy używaniu ze stron bankowości elektronicznej. Miejmy nadzieję, że już niedługo się to zmieni… Ale jak to mówią, nadzieja matką głupich. Zawsze będą osoby podające się za webmasterów, a tak na prawdę psujących rynek usług WWW.
Pamiętajcie, że zawsze możecie pomóc - wystarczy tylko wspomóc Osiołki wysyłając list do potencjalnego lub już opublikowanego wpisu któregokolwiek z Osiołków na liście.
Od kilku dni słyszymy o Webstarfestival, konkursie, który przyjął, że promuje najlepsze strony WWW w polskim Internecie. Jako członek zespołu Osiolki.net, zespołu zajmującego się poprawą Polskiego Internetu, chciałbym wyrazić kilka swoich opinii na temat stron, jakie są uważane za te najlepsze naszego polskiego netu. Podkreślam, że jest to moja własna opinia na temat tego festiwalu i nie należy jej wiązać z zespołem Osiolki.net. Na początek, czym jest festiwal:
> Webstarfestival to konkurs promujący najlepsze strony www. Nagrody przyznaje Akademia Internetu oraz internauci. 24 paździrnika 2006 roku zakończone zostało przyjmowanie zgłoszeń do drugiej edycji konkursu. Gala Webstarfestival 2.0 odbędzie się 30 listopada 2006.
Pomijając te dwa błędy, w opisie festiwalu, oburza mnie fakt, że strony do konkursu nie są przez nikogo chyba sprawdzane. Wchodzimy na początek na stronę na której możemy oddać swój głos w różnych kategoriach. Na dzień dobry widzimy:

Kategoria stron publicznych na pierwszy rzut oka, zachęciła mnie do przyjrzenia się tym stronom, które jeśli się tu znalazły w tej kategorii powinny być bardzo dobrze wykonanymi stronami o kodzie, którego powinny pozazdrościć niejedne strony prywatne lub firmowe.
Niestety rozczarowanie przyszło jeszcze szybciej niż miał przyjść podziw i uznanie dla wykonawców tych pięciu stron wymienionych w tej kategorii. Czytając, że jest to kategoria stron publicznych, nakłada na te strony pewne rygorystyczne zasady jakie te strony powinny spełniać. Przede wszystkim, to że są to strony użytku publicznego i są tworzone ze środków publicznych. Czyli w skrócie za nasze pieniądze. Tu widać jak są marnotrawione, złość bierze, że jeszcze autorzy, którzy zgarnęli na pewno nie jeden tysiąc za takie strony, bezczelnie się nimi chwalą poprzez ten konkurs! Za równo kod, jak i efekt jest strasznie mizerny i co najgorsza, nadal nie jest brana pod uwagę ustawa o tym jak mają być budowane strony publiczne:
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 11 października 2005 r. (http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU20052121766) obliguje do trzymania się standardów dotyczących dokumentów publikowanych w Internecie przez ministerstwa, urzędy i inne instytucje. W skrócie; wszystkie strony z tej kategorii powinny spełniać wymagania dostępności dla osób niepełnosprawnych! Przecież, każdy ma prawo korzystać ze stron WWW, bez względu na jakiekolwiek problemy, czy to ze słuchem, wzrokiem lub innymi schorzeniami. Niestety pierwsze testy jakie podjąłem, dały wynik negatywny. Aby nie być gołosłownym. Poniżej test pod względem WAI, dla każdej ze stron z tej kategorii:
Jak widać powyżej, strony podobno te najlepsze z publicznych nie przechodzą testu pod względem zasad WAI.
Patrząc zatem w źródło stron, jeszcze bardziej zniechęciło mnie to do pozytywnego wrażenia o konkursie i o omawianej kategorii. Dla ciekawych, jakiego typu “kfiatki” mamy w kodzie, poniżej zrzut ze źródła Urzędu Miasta w Łodzi.

I co Wy na to? Ale to jeszcze nic, popatrzcie na ten zrzut strony Ministerstwa Obrony Narodowej w przeglądarce Opera (to są dopiero jaja, że taka strona bierze udział w konkursie):
Strona zaraz zostanie zgłoszona do Osiołków Polskiego Internetu przeze mnie.
Kolejna źle wykonana strona mająca problemy w Operze strona to Urzędu Miejskiego w Sosnowcu:

A to ta sama strona w Firefoksie:

I od razu napisze! Panowie webmasterzy, to nie wina przeglądarek a Wasza! To, że Wy tworzycie tylko i wyłącznie pod Internet Explorera to nie znaczy, że nie liczą się inne przeglądarki, które łącznie mają już ponad 30 % rynku.
Na koniec jedyny mój mały plus dla strony Miejskiego Informatora Multimedialnego w Poznaniu, za próbę stworzenia serwisu opartego najnowsze standardy. Lecz od razu mała uwaga, po co XHTML w wersji 1.1 jak i tak strona jest odczytywana jako text/html?
I kończąc, konkurs nie ma dla mnie sensu, promując takie strony. Głosu swego nie oddałem na żadną z powyższych stron i stron w ogóle w konkursie - dalej się nie zagłębiam bo bym jeszcze … bardziej się przestraszył :P. Po tym co napisałem moja ocena jest niezbyt pozytywna i dla organizatorów i tych którzy ośmielili brać w nim udział w kategorii stron publicznych.
Tak, kolejne strony w polskim Internecie działają poprawnie! W tytule napisałem o 750 stronach, ale że zabieram się do pisania tego postu już któryś tam dzień z kolei, to rzeczywista liczba na tą chwilę wynosi 755 stron poprawionych.

Ta liczba ma się nijak do liczby stron w Internecie, ale jeśli popatrzymy na reali, Osiolki.net do tej pory bardzo pomogły polskiej społeczności webmasterów. Nawet pokuszę się o twierdzenie, że niektórych skierowały na odpowiedni “tor” i dzięki naszej ingerencji w odpowiednim momencie - teraz wiele osób robi ładne i co najważniejsze poprawne strony.
Lecz nadal jeszcze istnieje spora liczba firm, które żyją z niewiedzy klienta i wciskają mu przestarzały i nic już nie warty kod do jego strony. Klient płaci - słono płaci (tym samym oczekując efektu), ale jedynym efektem po kliku miesiącach jest strata czasu, nerwów i co najgorsze pieniędzy zainwestowanych w nie działający jak należy serwis WWW. Co ogarnia taką osobę nabitą w butelkę? Złość! Złość, że musi po raz kolejny zapłacić kolejnemu twórcy albo za poprawę źle napisanej strony, albo napisanie od nowa (co dość często jest najszybszym i najtańszym rozwiązaniem). Ile takich osób jest co zawiodły się na jednym osobniku zwącym się “webmasterem”, to nie wiem, ale wiem, że właśnie tera, po wydaniu badzIEwia w wersji 7, powinno to wyjść na wierzch. Czemu?
Jak nie znacie odpowiedzi to czytajcie dalej :P. M$, po pięciu latach raczył wydać coś co w gruncie rzeczy możemy już nazwać przeglądarką, lecz w powijakach. Dojrzałość Firefoksa oraz Opery czyni badzIEwie w wersji 7 przeglądarką. porównując wersje szóstą z siódmą mam wrażenie, że porównuje wersje 6 z setną, ale to szczegół, a bardziej dosłownie efekt brak jakiegokolwiek pracy nad aktualizacją swojego produktu, po tym jak M$ osiągnął prawie cały rynek swą super dziurawą przeglądarką o nazwie Internet Explorer 6. I do dziś by tak było, gdyby nie konkurencja, na początku zapewne ignorowana, stała się zagrożeniem szybciej niż nie jeden sobie to wyobrażał, a co najgorsze (zależy dla kogo :)), odgryzła dość sporą cześć użytkowników. Zmusiła ona M$ do pracy nad nową wersją przeglądarki, lecz już było za późno, teraz co by Microsoft nie wydał nie zatrzyma utraty użytkowników na rzecz Firefoksa czy Opery. Na szybko skopiowana pod względem zawartości (wyposażenia) funkcji, będących czymś zwyczajnym już w nowoczesnych przeglądarkach wypuszczono nową wersję IE.
Aby móc w ogóle powiedzieć, że IE 7 to przeglądarka na miarę czegokolwiek, Microsoft musiał się odciąć od korzeni i wszystkiego co złe w IE 6. Mówiąc wprost samemu sobie zaprzeczyć. Takie postępowanie, czyli przyznanie się, że własne jakieś wymysły działające tylko w IE 6 są złe, musiał ciężko przez gardło przejść niejednemu twórcy tych super dziurawych wymysłów. W końcu obrano kurs w dobrym kierunku wyznaczonym przez konsorcjum W3C.
Konsekwencje będą nie małe, bo zrujnują nie jednego naciągacza, który do tej pory bazował na tworzeniu WWW tylko pod badzIEwie 6. Najlepsze jest to, że osoby za tak zaślepionymi oczami na IE 6, straciły z dniem wydania IE 7, wszystkie argumenty na to, że jest to najlepsza przeglądarka, bo zrobione nieprawidłowo strony działające w IE 6, a nie działające w jakiejkolwiek alternatywnej przeglądarce - w ie 7 kompletnie się rozsypują, tracą funkcjonalność i powodują teraz już u niejednego samozwańca “webmastera” furie. Nagle ich ulubiona przeglądarka stała się wrogiem dla własnego użytkownika. Nie toleruje błędnego kodu itd. - za to trzeba przyznać, M$ zaczął patrzeć w kierunku rozwoju Sieci, a nie tylko poszerzania własnego konta w banku.
Jak zwykle są dwie strony medalu, tu IE 7 zaczyna walczyć za poprawnością w pisaniu stron, a z drugiej strony Microsoft wydaje narzędzia emulujące IE 6 w IE 7. Bezsens totalny, wynikający zapewne ze strachu przed utratą dalszych użytkowników. Mam tylko nadzieję, że niedługo te narzędzia znikną, jak i zniknie IE 6. Są duże szanse na to, że tym razem wymiana przeglądarki nie potrwa tyle co poprzednie przejście IE 5.5 na IE 6. Już na początku listopada nowa wersja przyjdzie do każdego legalnego użytkownika jako zwykła aktualizacja, jak co miesiąc.
Efekt tego będzie taki, że Osiolki.net po raz kolejny zostaną zarzucone zgłoszeniami. Jeszcze przed samą premierą wersji siódmej samego zła, zgłoszeń zaczęło przychodzić bardzo mało (efekt tego, że Sieć zaczęła się sama oczyszczać z bubli oraz oczywiście naszej działalności). W momencie pojawienia się 7, zgłoszenia zaczęły rosnąć, na dzień dzisiejszy już o dwa razy, a co będzie po automatycznej aktualizacji?
Zostawiam pytanie bez odpowiedzi, bo aż strach się bać, co ukaże ta aktualizacja. W każdym bądź razie, działając w serwisie Osiołki Polskiego Internetu ma się wrażenie, że dzięki swojemu wkładowi w pracę tego serwisu, czyni się Internet lepszym. Niebawem czas pokaże czy dobrze myślę… Jak to się mówi: “wszystko wyjdzie w praniu“.
W Dzienniku Internautów ukazał się artykuł ukazujący jak jeden z polskich banków traktuje swoich klientów. Jak można przeczytać dla banku mało ważnym problemem jest brak zapewnienia działania w przeglądarce Firefox lub Opera. Bank woli polecić Internet Explorer niż zadbać o bezpieczeństwo klientów. Szczegóły w artykule …
No właśnie… czym? Słyszymy od kilku miesięcy jak to Microsoft pracuje nad “nową” wersją swojej przeglądarki. Będzie to kolejna wersja, która namiesza w Sieci, dosłownie namiesza. Wywoła nie tylko oburzenie, ale i frustrację samych użytkowników tej przeglądarki. Firma z Redmond po prawie pięciu latach zdecydowała się, że zrobi coś dla Internetu i z wielką łaską co nieco dorzuci do swojego produktu o nazwie Internet Explorer. W ciągu tych pięciu lat konkurencja - czyli Mozilla, Opera i kilka innych przeglądarek, zdążyły po kilka razy zmienić numer wersji swoich przeglądarek, cały czas udoskonalając je. Microsoft tu ewidentnie pokazał, że mało go obchodzi zwykły użytkownik Internetu, wykorzystał swoją pozycję i to, że IE jest instalowany razem z systemem Windows. Mało co go obchodziło to, że to już nie jest Internet z roku 1997 czy nawet 2000. Tak samo ta firma traktowała wydawane między czasie nowe technologie, nie implementowali nowych standardów do swojego produktu. Po wydaniu obecnie jeszcze stabilnej wersji nr 6, uznali, że zdobyli Sieć, że Internet to rynek opanowany przez M$ i można nic nie robić, aby ułatwić użytkownikowi lepszą pracę czy polepszyć i ułatwić pisanie stron webmasterom, do tego wszystkie pozwolił, aby w IE było możliwe łamanie przyjętych zasad zwanych standardami. Po co, komu opracowywać jakieś reguły, jak i tak nie są one stosowane? Można by zapytać po co komu prawo i przepisy jak i tak nie będą one konsekwentnie stosowane?
Heh, dopiero kiedy Bill poczuł, na swoich plecach stratę kilku procent użytkowników, wciąż rozwijającego się Internetu, to postanowił, że trzeba ulepszyć swój jakże niezagrożony do tej pory produkt. Niedługo zobaczymy jego wersję siódmą, która już ukazała jak bardzo zacofany jest M$ pod względem nowych technologii. Przykładem jest test ACID 2, którego nigdy nie przeszła wersja 6, a co gorsza wersja 7 też tego nie ma w swoich planach. O ile dobrze liczę M$ od momentu rozpoczęcia prac nad wersją 7 do momentu jej wydania - przekroczy ponad rok pracy nad zmianami, które mają zostać wprowadzone (ściślej: wprowadzone i skopiowane żywcem z konkurencji).
Strata dość dużej części swoich użytkowników, pchną M$ do tego, aby rozpocząć prace nad nową wersją, ale na zdrowy rozum, jeśli coś robić to robić porządnie, a nie po to tylko, żeby jak najmniejszym kosztem utrzymać ZU. Po takim okresie powinni chociaż w małym stopniu spróbować dogonić konkurencje, która najbardziej zagraża IE. Firefox, Opera, Flock … i można byłoby jeszcze kilka przeglądarek tu wymienić pozwoliły Internetowi na rozwój. W tych przeglądarkach dopiero teraz możemy spróbować “nowych” technologii. Dopiero teraz możemy zobaczyć coś co ma kilka lat (niektóre technologie zostały opracowane jeszcze pod koniec w lat 90 - tych).
Stare technologie, które są czasami uważane za szczyt osiągnięć wielu twórców stron - patrz: Osiolki.net - lista osiołków, zostały przez M$ odrzucone i w nowej wersji przestaną być tolerowane wszelkiego rodzaju “sztuczki” w budowie stron. Ale będą mieć miny ci, którzy potrafią - w sumie nie potrafią - tylko myślą, że są webmajsterami - i robią strony tylko i wyłącznie wyświetlające się w IE 6. Oliwy do ognia dorzuca sam Microsoft głosząc chwalebnie światu, że nowa wersja IE przyjdzie wraz aktualizacją systemu Windows. Oj niektórzy przeklną dzień, w którym ich superdziurawy Internet Explorer zaktualizuje się do wersji 7.
Zobaczymy wiele stron (i to nie prywatnych tylko firmowych, rządowych) wyświetlających się w zupełnej rozsypce. Wersja 6 kilka lat wypierała wersję 5 i 5.5 z komputerów użytkowników, dlatego było takie pole do popisu fachowców od tworzenia WWW. Heh … pomału ich czas dobiega końca, oczywiście mają wyjście nr 2 - naukę przyjętych zasad, ale wielu porzuci dotychczasowy fach - i dobrze bo może rynek pracy otworzy się dla tych, którzy latami uczyli się tworzyć WWW we właściwy sposób. Osiołki.net pewnie przeżyją nawał zgłoszeń, ale już to pomijając, dobrze, że Internet już nie jest uzależniony od widzi mi się Billa, że rosnąca w siłę konkurencja ma coś do powiedzenia. A M$ pomimo nowej wersji przeglądarki, będzie tracił nadal, może i nawet szybciej … mam taką nadzieję. Nie ma co się oszukiwać - Microsoft stracił pole na, którym był jeszcze niedawno liderem.