Ten niedobry Ptaszor - zapowiedział, skomentował i opublikował - “Saga o Lekcjach cz. 13″

Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź Pana Łukasza odnośnie mojego ostatniego wpisu nt. jego 12 lekcji. Można by powiedzieć:

Uderz pięścią w stół, a nożyce się odezwą…

Dobra, na tym zakończę zabawę w osobę posiadającą tomik z powiedzeniami :P. Pan Łukasz, postanowił odpowiedzieć na mój humorystyczny post na temat jego podejścia do tworzenia stron internetowych i związanych z tym przemyśleń. Powstała Lekcja 13:

lekcja13_wstep.png

Po powyższym wstępie, cytacie moich słów, czytamy:

Ponieważ nigdzie nie porównywałem żadnych przeglądarek, skłonny byłbym przypuszczać, że Pta­szor miał halucynację, gdyby nie to że zaraz potem napisał „Dodatkowo autor daje 12 lekcji”, Słowo „Dodatkowo” jest tutaj manipulacją mającą Czytelnikom wmówić, że gdzieś tam wychwalałem wy­szydzanego przez Osiołkowców Explo­rera, a ponieważ wyszydzanie Explorera jest b.modne, ma to nieprzychylnie nastawić do mnie Czytelników („huzia na tego który chwali Explorera”).

Panie Łukaszu, zauważyłem, że stara się Pan skierować tę “dyskusję” w kierunku takim, żeby zasadniczą rzecz, o którą w całym tym zamieszaniu chodzi, umieścić jak najbardziej z boku, a w sposób (jak Pan to sam określił) prostacki, zastąpić główny wątek poprzez próbę wyśmiania, obrażenia lub znieważenia mojej osoby, twierdząc, że mam halucynację itp. Rozumiem Pana zdenerwowanie, bo jak taki “szczeniak” jak ja może podważać Pańskie przemyślenia (czytaj Lekcje). Odpowiedź nasuwa się sama, gdyż za mną stoją fakty, ogólnie przyjęte standardy, lata pracy najlepszych programistów, i mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Jeśli w moje słowa Pan nie wierzy, to chyba się Pan nie ośmieli i dalej będzie twierdził swoje w obliczu szeregu artykułów, publikacji całego świata, a w szczególności rekomendacji organizacji W3C.

Twierdzenie, że serwis Osiolki.net wyszydza przeglądarkę Internet Explorer, jest tutaj nie na miejscu, bo wystarczy przeczytać kilka zdań ze strony głównej serwisu, aby dowiedzieć się, po co, na co i w jakim celu został on stworzony:

Chcemy, aby Internet był dostępny dla wszystkich, niezależnie od tego, jakiego systemu bądź przeglądarki używają. Dlatego promujemy standardy W3C i piętnujemy osiołkowate strony stworzone wyłącznie dla “jedynie słusznej” przeglądarki. Oficjalne kryteria znajdują się na stronie reguły.

Strony w naszym spisie działają nieprawidłowo nie z winy przeglądarek, lecz z winy webmasterów, którzy popełnili błędy i jak osły uparcie ich nie poprawiają.

Znaczenie “jedynie słusznej” nie oznacza, że wyszydzamy IE, bo mamy taki kaprys, więc:

… wy­szydzanego przez Osiołkowców Explo­rera, a ponieważ wyszydzanie Explorera jest b.modne, ma to nieprzychylnie nastawić do mnie Czytelników („huzia na tego który chwali Explorera”).

Powyższe zdanie nie ma kompletnego sensu, bo wystarczy przeczytać jeden lub dwa artykuły na temat korzystania i działania Internet Explorera (nawet z przed trzech lat), aby zrozumieć, że dla własnego bezpieczeństwa należałoby podjąć jakieś kroki ku temu, aby nie narażać siebie i innych na nieprzyjemności.

A przecież jedyne co popełniłem poza Lekcjami to następujące stwierdzenie (2005, email do Osioł­kowców): „Argumentujecie głupotami i filozofia Waszej dzia­łalności jest zasadniczo błędna” (nb pod­trzymuję to w pełni – właśnie Lekcje miały to uwypuklić).

Tu przyznam Panu rację, ale w odniesieniu do Pana przypadku. Działalność serwisu oraz jego skuteczność (prawie 80% stron zgłoszonych do nas zostaje poprawiona) jest jak najbardziej pożądana. A wykręty typu Pana lekcji lub stwierdzenia, że to twórcy przeglądarek powinni się podporządkować i pozwolić na samowolkę w tworzeniu WWW zrobiłyby wiele krzywdy, nie tylko Panu, ale wszystkim dookoła. Także twierdzenie, że:

A jednak nie przeczytał albo nie pomyślał ! (niepotrzebne skreślić). Przecież jest oczywiste (patrz Lekcja 11), że ta poprawka zabrałaby lekko licząc kilka dni – skóra nie warta wyprawki (dla mnie). No i że nie jest to kwestia mojej wiedzy, lecz woli (mojej).

Jakaś poprawka nie jest warta wdrążenia, bo webmasterowi, tfu… wróć -> twórcy tej strony nie jest potrzebna, to tylko znaczy, że nie ma szacunku on do swoich użytkowników. Świadomie ich naraża, bo tak chce, choć jak zostało napisane w jednym z komentarzy do Osiołka Piker:

Autor używa Microsoft Word do generowania stron :(
Poleciliśmy HTML Tidy, który by to (i inne rzeczy) poprawił automatycznie.

Chwilę wcześniej, w Lekcji 13, jest stwierdzenie:

Teraz Ptaszor przepisuje wszystkie moje Lekcje (b.słusznie, bo ułatwi to Czytelnikom percepcję Jego komentarzy), jednak nie komentuje poszczególnych lekcji, zadowalając się następującym kilkuzda­niowym komentarzem sumarycznym:…

A co tu komentować?! Wszystko jest jasne jak słońce i tu nadal się dziwię, że uważa Pan zasadę działania Internetu i wszystkie rzeczy z nim związane jak partyjkę brydża, gdzie może Pan się wyłamać i mieć własne zdanie. Nie, to nie ta dziedzina! W Internecie trzeba przestrzegać pewnych reguł czy schematów (ogólnie zwanymi standardami) i nie jest w stanie zmienić tego jedna osoba.

Upsss… zapomniałem, że on pisze w MS Word – przecież ten edytor wymiata.

Na koniec powiem tylko: Buahahahahahhahaha…

To ostatnie zdania „komentarza”. Nie wiem co tu znaczy „wymiata” (chyba jakiś slang szczeniacki).

Nie wiem też co znaczy Buahahahahahhahaha… Ostatni ryk barana?…

Hmm… myślę, że bardzo dobrze Pan wie, co oznacza “wymiata” - tylko chciał Pan pokazać, że mój post jest to jakiś gówniarski bełkot poprzez dodanie słowa “szczeniacki”. A to, czy tak jest, było widać po komentarzach umieszczonych pod poprzednim postem. Czy te wszystkie osoby nazwałby Pan także szczeniakami, bo uważają, że mam rację?

Powracając do używanego przez Pana edytora - to polecam darmowy edytor NVU, który nie dość, że pozwoli Panu na prawie identyczną budowę strony, to jeszcze stworzy do niej poprawny kod, nie tylko pod Explorera.

I kto tu się skompromitował? A sądziłem że moje Lekcje będą zrozumiałe dla wszystkich !

No właśnie, kto? Bo ja nie próbuje na siłę Panu wbić swoich poglądów na temat, w którym Pan jest konikiem. To Pan próbuje walczyć z tymi, co wiedzą sporo w dziedzinie, o której Pan nie ma bladego pojęcia.

Dobrze przynajmniej, że Ptaszor przyznał samokrytycznie, iż mózg ludzki jest ograniczony.

Chciałbym zauważyć, że moja krytyka dotyczyła Pana Lekcji, nie moich!

Dalsza część Pana lekcji to dosłownie szukanie dziury w całym! Lol… Ucięcie lekcji to nie żaden spisek; doszukiwanie się konspiracji w komentarzach także nie ma sensu. A szukanie zastępczego tematu to raczej nie powód, aby tylko coś odpisać! Żadnych konkretnych, mających sens argumentów! Czy nie lepiej przyznać się do błędu i dla siebie samego odpalić ten nieszczęsny HTML Tidy i cieszyć się większą popularnością własnej strony?

Z mojej strony to tyle w tym dość dziwnym i zarazem śmiesznym temacie… :)

BTW: O przydatności Osiołków w Sieci pisałem już nieraz, ale warto przypomnieć, czego ten serwis już dokonał!

12 lekcji logiki dla Osiołkowców - śmiać się czy płakać? :P

Dziś przeglądając jeden z komentarzy do opublikowanych Osiołków natrafiłem na odnośnik do jednej ze stron, która krytykuje działanie serwisu Osiolki.net oraz pokazuje wyższość Explorera na Firefoksem i Operą. Dodatkowo autor daje 12 lekcji i pokazuje jak ludzki mózg może być ograniczony :). Zapraszam na stronę http://www.pikier.com/lekcje.htm, która zawiera mądrości szalonego webmastera, autora osiołków (http://osiolki.net/osiolek/pikier, http://osiolki.net/osiolek/czytaj), który zamiast przeczytania choćby najgłupszego kursu HTML-a, postanowił wysnuć swoje własne przemyślenia na ten temat tworzenia stron WWW. Jedziemy! :)

Wszystkie wysnute przemyślenia naszego bohatera zostały zebrane i pisane przez długi okres czasu. Na zdrowy rozum są przemyślane i bohater ten powinien być w pełni świadomy tego co pisze i wiedzieć jak bardzo się tym textem ośmieszył.

lekcje1_4.png

Chciałem wyjaśnić, że wolałem porobić zrzuty oryginalnej treści, bo zaawansowany wygląd tej witryny mnie przerósł, a chciałbym, jej przekaz pokazać w bardzo obiektywny sposób. Lol!

lekcje5_8.png

lekcje9_10.png

lekcje11_12.png

Ostatnią lekcję uciąłem. Ale za to postanowiłem zajrzeć w jej źródło. Zostałem oczarowany stopniem skomplikowania kodu, dla tak zaawansowanej szaty graficznej. Oto i zrzut:

zrodlo.png

Mógłbym się odnieść do wszystkich bardzo złożonych uwag tego Pana, ale nie ma sensu. Po prostu komedia jak ludzie mogą być ograniczeni i niedoinformowani. Paradoksem jest też to, że pomimo poprawek wyłożonych na tacy - Pan ten ma takie zaufanie do własnej wiedzy, że woli się skompromitować, niż poświęcić kilka chwil na wprowadzenie poprawki. Upsss… zapomniałem, że on pisze w MS Word - przecież ten edytor wymiata. Na koniec powiem tylko: Buahahahahahhahaha…

Panie Łukaszu proszę następnym razem chwilę zastanowić się, zanim Pan da kolejną lekcję!

Osiolki.net - już ponad 800 stron poprawionych

Tak, kolejna rocznicowa liczba wybiła na liczniku poprawionych Osiołków w serwisie Osiolki.net. Fakt, trochę czasu upłynęło, zanim się udało poprawić kolejne 50 osiołków od ostatniego wpisu, ale ważne, że do przodu :). Szczególnie należy się cieszyć, że jest jak jest, gdyż w zespole Osiołków - powiedzmy - panują ciche dni :P. Co nie znaczy, że w serwisie nic się nie dzieje. Działamy, działamy…

osiolki_800_poprawionych.png

W sumie “te” poprawione Osiołki już dawno były poprawione, tylko widniały na czarnej liście Osiołków. Z braku czasu zespół po publikacji nie wraca do zgłoszenia, chyba że Wy - użytkownicy odwiedzający serwis Osiolki.net - zgłosicie nam, że już strona została poprawiona. Wtedy sprawdzamy poprawioną stronę i od tego, czy została poprawiona, czy nie, zależy los osiołka na czarnej liście. W nagrodę za poprawę (pomimo publikacji) Osiołek taki jest przenoszony na widoczną listę stron poprawionych. Dodatkowo od tego momentu nie jest ta strona indeksowana w Google jako Osiołek.

Lepiej: Przy okazji chciałbym podziękować adasiowi za przeprowadzenie akcji wspomagającej serwis Osiolki.net. Dzięki jego pracy włożonej w sprawdzenie kilkudziesięciu umieszczonych na liście Osłów - przekroczyliśmy kolejny magiczny próg. Oby więcej osób niezwiązanych z zespołem chciało tak z nami współpracować. Dzięki wykonanej pracy adasia wiele stron zostało przeniesionych do kategorii stron poprawionych, nabijając nam licznik odniesionych sukcesów.

adas_pomoc_osiolkom.jpg

To niewyobrażalne, że już 800 stron zostało poprawionych przy udziale zespołu Osiolki.net. Niestety, czasem przypomina to walkę z wiatrakami, bo ciągle jeszcze są osoby tworzące potworki, buble i niedziałające strony. Jest to efekt braku dobrego przygotowania webmastera, a co za tym idzie - brak dobrych materiałów jasno omawiających proces nauki tworzenia stron.
Można jednak powiedzieć, że problem nie jest już zauważany przez wąskie grono specjalistów, lecz zaczęto głośno mówić o promocji standardów sieciowych. Miejmy nadzieję, że z czasem będę mógł napisać, że mamy Sieć wolną od potworków.

Czym zaskoczy nowy Internet Explorer 7?

No właśnie… czym? Słyszymy od kilku miesięcy jak to Microsoft pracuje nad “nową” wersją swojej przeglądarki. Będzie to kolejna wersja, która namiesza w Sieci, dosłownie namiesza. Wywoła nie tylko oburzenie, ale i frustrację samych użytkowników tej przeglądarki. Firma z Redmond po prawie pięciu latach zdecydowała się, że zrobi coś dla Internetu i z wielką łaską co nieco dorzuci do swojego produktu o nazwie Internet Explorer. W ciągu tych pięciu lat konkurencja - czyli Mozilla, Opera i kilka innych przeglądarek, zdążyły po kilka razy zmienić numer wersji swoich przeglądarek, cały czas udoskonalając je. Microsoft tu ewidentnie pokazał, że mało go obchodzi zwykły użytkownik Internetu, wykorzystał swoją pozycję i to, że IE jest instalowany razem z systemem Windows. Mało co go obchodziło to, że to już nie jest Internet z roku 1997 czy nawet 2000. Tak samo ta firma traktowała wydawane między czasie nowe technologie, nie implementowali nowych standardów do swojego produktu. Po wydaniu obecnie jeszcze stabilnej wersji nr 6, uznali, że zdobyli Sieć, że Internet to rynek opanowany przez M$ i można nic nie robić, aby ułatwić użytkownikowi lepszą pracę czy polepszyć i ułatwić pisanie stron webmasterom, do tego wszystkie pozwolił, aby w IE było możliwe łamanie przyjętych zasad zwanych standardami. Po co, komu opracowywać jakieś reguły, jak i tak nie są one stosowane? Można by zapytać po co komu prawo i przepisy jak i tak nie będą one konsekwentnie stosowane?

Heh, dopiero kiedy Bill poczuł, na swoich plecach stratę kilku procent użytkowników, wciąż rozwijającego się Internetu, to postanowił, że trzeba ulepszyć swój jakże niezagrożony do tej pory produkt. Niedługo zobaczymy jego wersję siódmą, która już ukazała jak bardzo zacofany jest M$ pod względem nowych technologii. Przykładem jest test ACID 2, którego nigdy nie przeszła wersja 6, a co gorsza wersja 7 też tego nie ma w swoich planach. O ile dobrze liczę M$ od momentu rozpoczęcia prac nad wersją 7 do momentu jej wydania - przekroczy ponad rok pracy nad zmianami, które mają zostać wprowadzone (ściślej: wprowadzone i skopiowane żywcem z konkurencji).

Strata dość dużej części swoich użytkowników, pchną M$ do tego, aby rozpocząć prace nad nową wersją, ale na zdrowy rozum, jeśli coś robić to robić porządnie, a nie po to tylko, żeby jak najmniejszym kosztem utrzymać ZU. Po takim okresie powinni chociaż w małym stopniu spróbować dogonić konkurencje, która najbardziej zagraża IE. Firefox, Opera, Flock … i można byłoby jeszcze kilka przeglądarek tu wymienić pozwoliły Internetowi na rozwój. W tych przeglądarkach dopiero teraz możemy spróbować “nowych” technologii. Dopiero teraz możemy zobaczyć coś co ma kilka lat (niektóre technologie zostały opracowane jeszcze pod koniec w lat 90 - tych).

Stare technologie, które są czasami uważane za szczyt osiągnięć wielu twórców stron - patrz: Osiolki.net - lista osiołków, zostały przez M$ odrzucone i w nowej wersji przestaną być tolerowane wszelkiego rodzaju “sztuczki” w budowie stron. Ale będą mieć miny ci, którzy potrafią - w sumie nie potrafią - tylko myślą, że są webmajsterami - i robią strony tylko i wyłącznie wyświetlające się w IE 6. Oliwy do ognia dorzuca sam Microsoft głosząc chwalebnie światu, że nowa wersja IE przyjdzie wraz aktualizacją systemu Windows. Oj niektórzy przeklną dzień, w którym ich superdziurawy Internet Explorer zaktualizuje się do wersji 7.

Zobaczymy wiele stron (i to nie prywatnych tylko firmowych, rządowych) wyświetlających się w zupełnej rozsypce. Wersja 6 kilka lat wypierała wersję 5 i 5.5 z komputerów użytkowników, dlatego było takie pole do popisu fachowców od tworzenia WWW. Heh … pomału ich czas dobiega końca, oczywiście mają wyjście nr 2 - naukę przyjętych zasad, ale wielu porzuci dotychczasowy fach - i dobrze bo może rynek pracy otworzy się dla tych, którzy latami uczyli się tworzyć WWW we właściwy sposób. Osiołki.net pewnie przeżyją nawał zgłoszeń, ale już to pomijając, dobrze, że Internet już nie jest uzależniony od widzi mi się Billa, że rosnąca w siłę konkurencja ma coś do powiedzenia. A M$ pomimo nowej wersji przeglądarki, będzie tracił nadal, może i nawet szybciej … mam taką nadzieję. Nie ma co się oszukiwać - Microsoft stracił pole na, którym był jeszcze niedawno liderem.

Komputer Świat chwali Osiolki.net :)

W najnowszym numerze (15/06) dwutygodnika Komputer Świat, na stronie 59 w sekcji “Ciekawe strony” pokrótce wspomniano o serwisie Osiołków Polskiego Internetu.

> Trzeba przyznać, że autorzy tej witryny wykonują kawał dobrej roboty dla polskiego internetu.

No cóż, w pełni się zgadzam z tym wstępem. Tylko szkoda, że tak rzadko są zauważane i opisywane przez polską prasę komputerową projekty mające na celu poprawę polskiej Sieci. Pisanie nt. takich serwisów jak Osiołki, nie dość, że wspomaga polskie strony, to i promuje standardy w3c, które są często omijane i często są odbierane jak coś niedostępnego lub bardzo skomplikowanego - co w rzeczywistości nie ma żadnego pokrycia z prawdą. Kolejnym smutnym faktem jest brak fachowych poradników, artykułów lub po prostu przykładów nt. tworzenia stron WWW. Ale to temat na nowego posta…, więc może kiedyś napisze kilka słów dotyczących polskich stron WWW i ich zawartości (czytaj “kodu”).

Wracając do tematu to polecam doczytanie tego małego opisu serwisu Osiolki.net :).

Osiolki.net - już 700 stron poprawionych

Przed momentem siedemsetna strona internetowa, niedostosowana do nowoczesnych przeglądarek, została poprawiona przez zespół Osiolki.net. Wynik ten dowodzi, że polscy webmasterzy zaczynają stosować się do standardów jakie wyznacza w3c.
700 - niezły wynik! Jednak, nie wszyscy chcą dostosowywać swoje źle napisane strony do tego, aby były widoczne w Firefoksie czy Operze. Jest jeszcze spora grupa pseudo amatorów zwących się webmasterami i twierdzących, że nie warto stosować wytyczne jakie opracowało konsorcjum w3c. Najgorsze jest to, że przeważnie takie osoby, zakładają firmy świadczące usługi tworzenia stron internetowych - w skrócie ich potencjalni klienci, są nieświadomi skutków, takiego bezmyślnego działania jakie oferują te pseudo firmy. Czasem firma płaci słono za to, że jej strona wygląda beznadziejnie, nie obsługuje nowoczesnych przeglądarek i wymusza używanie badzIEwia!

Póki co, Osiolki.net odwalają kupe bardzo dobrej roboty. Liczba 700 poprawionych stron mówi sama za siebie, ale wszystko dzięki darmowej i czasem niewdzięcznej pracy tych ludzi.

Felieton na wpół optymistyczny

W najnowszym numerze dwumiesięcznika Internet Maker 3/06 ukazał się artykuł napisany przez zespół Osiołków Polskiego Internetu. Tytuł artykułu: “Felieton na wpół optymistyczny - polskie strony WWW od zaplecza“.

W skrócie: Ukazuje on całą prawdę nt. polskiego Internetu i stron w nim zawartych…